Drodzy Państwo, szanowni czytelnicy GAZETY, pragnę Wam przedstawić największego krętecza Bywater - Ali Nimbada! Ten młodzieniec o śmiesznym nazwisku zapragnął przeżyć swoje 5 minut sławy i siłą zmusił mnie, abym przeprowadził z nim wywiad. Uległem, ponieważ pomyślałem, że zrobię coś dobrego dla czytelników i zapewnię im wywiad z zupełnie nową osobą. Niestety, ta osoba bardzo nieszlachetnie kłamała na każde moje pytanie, śmiała mi się w oczy i zmyślała straszne głupoty, aby tylko zwrócić na siebię uwagę. A oto i wywiad z Ali Nimbadą, który wkręcał mi opowiastki o swoim pochodzeniu:
GAZETA: Dzień dobry.
NIMBADA: Hm... Dzień dobry?
G: Nazywam się Ad Hade.
N: A. Dobrze. Najs cu micz ju.
G: Skąd pochodzisz?
N: (Zastanawia się) Z Kirgistanu (zerka na spis państw Azji, zaczyna się cieszyć)A dokładniej ze stolicy, z Biszkeku.
G: Jak Pan spędził tam swoje dzieciństwo?
N: Wie pan, ja z tamtąd pochodzę, ale wychowałem się... (ponownie patrzy w spis) w Gruzji (wybucha śmiechem).
G: (W trakcie wywiadu redaktor miał katar i poprosił Nimbadę o husteczkę do nosa)
N: Oczywiście (rzuca redaktorowi husteczkę z pod nogi). Mam nadzieje, że krucha, bo ma być krucha. Cieeeść!
G: Dziękuję. W takim razie, jak spędził pan swoje dzieciństwo w Gruzji?
N: Yhm... Wie pan, na początku jak.... normalnie. Póki się wojna nie zaczęła...
G: A co pańska rodzina robiła w trakcie wojny?
N: Uciekliśmy. Nasze miasto zostało zbombardowane, kompletnie zniszczone. Nawet nie pamiętam jego nazwy, takie trudne rzeczy same wylatują z pamięci.
G: Dokąd uciekliście?
N: Do Mongolii. Ale tam byliśmy tylko miesiąc. Niestety, siedziałem, ciągałem jak coś (?!), i dlatego tak krótko byliśmy.
G: A co stałosię potem?
N: Podróżowaliśmy w siódemkę autostopem i trafiliśmy do europejskiej części Rosji. Kurcze, ciągutka. Ale chrzanić to, wojna w Gruzji się skończyła, ale my tam nie wróciliśmy, bo zapomnieliśmy jak nazywało się nasze miasto. Zamieszkaliśmy w Finlandii. Kiepski klimat. Rok temu przeprowadziliśmy się na Madagaskar i odtąd mieszkamy w Bywater.
G: Jak się panu podoba w Bywater?
N: (tańczy z garnkiem) I jest tu najlepiej. Ciężko odejść od łyżki, ale ludzie są bardzo przyjaźni i pomogli mi wylać to (?!) na blachę.
G: Czym się pan zajmuje?
N: Mieszkam. Yhm... No żyję. Nie mam pracy, nie uczę się. Zbijam bąki po prostu.
ALEX MIL: Ali, wyglądasz z tym garnkiem jak jakaś tancerka.
G: Więc jesteś leniem?
N: Hm... Daruj sobie, Alex, te uwagi.
G: Nie odpowiedział mi pan na pytanie...
N: Raczej tak, nic innego w życiu nie zrobiłem...
G: A więc, dziękuję za wywiad, do widzenia.
N: ....
Kim jest ten człowiek? Czy to dla kolegów się popisywał i robił bekę na wywiadzie, oszukując najbardziej cenionego obywatela w mieście, jakim jest Redaktor Naczelny Gazety? Nie mam pojęcia.
czwartek, 15 listopada 2012
poniedziałek, 12 listopada 2012
Dwa wywiady na temat własnego wyglądu!
Alex Mil - każdy wie, kim on jest. Piosenkarz, model, skandalista, młody Don Juan miasta Bywater... Jego wygląd, twarz, ciało, fryzura wzbudzają mieszane emocje: niektórych oburzają swoją odmiennością (Alex ma anoreksję) a innych podniecają. Co natomiast sądzi o sobie Alex, dowiecie się czytając ten wywiad!
GAZETA: Dzień Dobry.
ALEX: (mruczy coś pod nosem) Dzień dobry.. (sapie, stęka i miesza coś w garnku, który przyniósł na wywiad i nie chciał go zostawić. Nagle rzuca się na redaktora i wrzeszczy) UWAGA! BOMBA WYBUCHA! (Przybiera groźną minę) Zabawa się zaczęła... (Nagle słychać odgłosy narzędzi tortur)
G: Jak podobają Ci się Twoje zęby?
A: Nie no, jak nic [są] brązowe... Są za duże, olśniewające no i przede wszystkim zdrowe. W trzonowych coś się robi. Chyba krówka gęstnieje. Były [kiedyś] perłowo białe, a zrobiły się brązowe. A były białe jak mleko...
G: Co powiesz czytelnikom Gazety na temat pana oczu?
A: Hm... (pierd!)... Są kocie, ładne. Noszę soczewki, bo chcę mieć oczy jak Baba Jaga.
G: Jak oceniasz swoją fryzurę?
A: Jak ją zdejmuję?
G: Jak oceniasz swoją...
A: Normalnie. Taka jest wygodna, mimo, że muszę ją codziennie prasować. Ale jest wporzo.
G: Podoba Ci się Twoje ciało, które niektórzy uważają za anorektycznie chude? Co nam o nim powiesz?
A: Faktycznie, mam mało masy. Muszę Ćwiczyć i jeść krówki (wyciąga z zębów wyrośnięte krówki i zjada). Takie tłuste.
G: Wiele kontrowersji budzi wśród ludzi Twój narząd płciowy...
A: Tak. On zachowuje się jak niespokojny wulka, bulgocze...
G: Yyyy, aha, dziękuję. Jeszcze jedno pytanie: co się panu w sobie najbardziej podoba?
A: Hm... Oczy. Yhy. I brwi, bo brzmią jak Brewka. Pe el? W necie? Szynka...
G: Słucham?
A: Mówię, że szynkę mam w buzi. O mniom mniom mniom (A Alex to niby wegan...)
Ocenę wywiadu zostawiam dla was. Teraz czas na drugin wywiad.
Vanessa Forester (na marginesie była Alexa) jest zupełnym przeciwieństwem Alexa. Jest cicha spokojna (ale ostatnio pokazuje pazura). Dlaczego zapytaliśmy ją o ocenę własnego wyglądu? Tak dla beki.
GAZETA: Dzień dobry.
VANESSA: Hm.. Dzień dobry.
G: Zgadza się pani udzielić nam wywiadu?
V: Czego? Yhm... MNo dobrze.
G: Jak pani poodba się pani figura?
V: No, mogłabym być trochę bardziej krągła. Hyhy. Oj, niech pan nie udaje, że nie wie. Gdzie niegdzie trochę tłuszczu. W szyji. Na prawdę, bardzo podobają mi się grube szyje.
G: Lubi pani swoje stopy?
V: Nie mam żadnych stóp.Co w tym śmiesznego?
G: Ma pani okres?
V: (jakby do siebie) Jak prauje, to znaczy, że krew odparowuje? (ze złością) Odwal się pan! Wychodzę!
Czy dowiedzieliśmy się z tego krótkiego wywiadu? Można wywnioskować, że Vanessa ma kompleksy odnośnie swojego ciała, nie ma stóp i nie lubi rozmawiać o swoim okresie. Jest bardzo nerwowa - pewnie to wpływ jej chłopaka, Frankiego....
GAZETA: Dzień Dobry.
ALEX: (mruczy coś pod nosem) Dzień dobry.. (sapie, stęka i miesza coś w garnku, który przyniósł na wywiad i nie chciał go zostawić. Nagle rzuca się na redaktora i wrzeszczy) UWAGA! BOMBA WYBUCHA! (Przybiera groźną minę) Zabawa się zaczęła... (Nagle słychać odgłosy narzędzi tortur)
G: Jak podobają Ci się Twoje zęby?
A: Nie no, jak nic [są] brązowe... Są za duże, olśniewające no i przede wszystkim zdrowe. W trzonowych coś się robi. Chyba krówka gęstnieje. Były [kiedyś] perłowo białe, a zrobiły się brązowe. A były białe jak mleko...
G: Co powiesz czytelnikom Gazety na temat pana oczu?
A: Hm... (pierd!)... Są kocie, ładne. Noszę soczewki, bo chcę mieć oczy jak Baba Jaga.
G: Jak oceniasz swoją fryzurę?
A: Jak ją zdejmuję?
G: Jak oceniasz swoją...
A: Normalnie. Taka jest wygodna, mimo, że muszę ją codziennie prasować. Ale jest wporzo.
G: Podoba Ci się Twoje ciało, które niektórzy uważają za anorektycznie chude? Co nam o nim powiesz?
A: Faktycznie, mam mało masy. Muszę Ćwiczyć i jeść krówki (wyciąga z zębów wyrośnięte krówki i zjada). Takie tłuste.
G: Wiele kontrowersji budzi wśród ludzi Twój narząd płciowy...
A: Tak. On zachowuje się jak niespokojny wulka, bulgocze...
G: Yyyy, aha, dziękuję. Jeszcze jedno pytanie: co się panu w sobie najbardziej podoba?
A: Hm... Oczy. Yhy. I brwi, bo brzmią jak Brewka. Pe el? W necie? Szynka...
G: Słucham?
A: Mówię, że szynkę mam w buzi. O mniom mniom mniom (A Alex to niby wegan...)
Ocenę wywiadu zostawiam dla was. Teraz czas na drugin wywiad.
Vanessa Forester (na marginesie była Alexa) jest zupełnym przeciwieństwem Alexa. Jest cicha spokojna (ale ostatnio pokazuje pazura). Dlaczego zapytaliśmy ją o ocenę własnego wyglądu? Tak dla beki.
GAZETA: Dzień dobry.
VANESSA: Hm.. Dzień dobry.
G: Zgadza się pani udzielić nam wywiadu?
V: Czego? Yhm... MNo dobrze.
G: Jak pani poodba się pani figura?
V: No, mogłabym być trochę bardziej krągła. Hyhy. Oj, niech pan nie udaje, że nie wie. Gdzie niegdzie trochę tłuszczu. W szyji. Na prawdę, bardzo podobają mi się grube szyje.
G: Lubi pani swoje stopy?
V: Nie mam żadnych stóp.Co w tym śmiesznego?
G: Ma pani okres?
V: (jakby do siebie) Jak prauje, to znaczy, że krew odparowuje? (ze złością) Odwal się pan! Wychodzę!
Czy dowiedzieliśmy się z tego krótkiego wywiadu? Można wywnioskować, że Vanessa ma kompleksy odnośnie swojego ciała, nie ma stóp i nie lubi rozmawiać o swoim okresie. Jest bardzo nerwowa - pewnie to wpływ jej chłopaka, Frankiego....
wtorek, 21 sierpnia 2012
17 VIII 2012 - narodziny dziecka...
... Alexa Mil i Elizy Loski. Że co? Właśnie tak, dobrze widzicie. Zresztą już pewnie zdążyliście o tym usłyszeć. Alex i Eliza mają śliczną, zdrową córeczkę Sofię (Sophie). Rodzice nie zgadzają sie pokazywać zbyt dziecka, zwłaszcza reporterom i papparazim, ale nam udało się dostrzec, że ma ładne rysy twarzy oraz ciemne, brązowe oczy. Po kim? Matka ma jasne brązowe, a ojciec niebieskie. Chyba po matce.
Co jest w tym wszystkim najdziwniejsze? Że ta ciąża była ukrywana prawie do samego porodu! Eliza nikomu nie mówiła, że jest w ciąży, rzekomo sama myślała, że tylko przytyła. Rzekomo....
Jak wiemy, Eliza i Alex byli razem pod koniec 2011 i jeszcze chwilę na początku 2012 roku - czyli w chwili zapłodnienia. Potem się rozstali i starali się sobie dogryźć i dokopać przy każdej możliwej okazji. Alex miał Elizę gdzieś, oglądał się za innymi dziewczynami, krążą plotki o jego romansie z Alex Bowie...
"Nie było żadnego romansu... Znam go tylko troszeczke, czasem przeprowadziliśmy miłe rozmowy... Nic poza tym" - zaprzecza Alex Bowie, jednak na wieść, że Alex ma dziecko wyraźnie widać, że jest zawiedziona. Pytana o to, czy chciałaby być z Alexem w związku mówi: "Nie... To nie możliwe. Z jego strony... Yyyy znaczy. No ten, bo on jest taki sławny i bogaty,a mnie ledwo stać na parę butów... Nie, proszę tego nie pisać. Ja muszę już iść. Dowidzenia. Niech pan mi da spokój...". Ale od strony Alexa były wyraźne oznaki o tym, że jest zainteresowany Alex Bowie. Bronił ją przed drwinami innych, uśmiechał się do niej zalotnie, pisał piosenki i tworzył scenerie dla niej... To chyba coś znaczy...
Raczej, znaczyło. Alex urwał z nią znajomość. Można powiedzieć, że wrócił do Elizy. Czy z miłości, czy tylko dla dziecka? Jak wiadomo, Eliza, mimo własnych zaprzeczeń, tęskniła za Alexem, również pisała piosenki o miłości, wyraźnie adresowane do Alexa... Czy ta ciąża była zamierzona? Czy Eliza specjalnie nie wzięła tabletek antykoncepcyjnych, aby zajść w ciążę z Alexem i mieć pretekst o to, aby Alex był z nią na zawsze związany? Czy to możliwe?
Należy przeanalizować fakt, który potwierdza, że Alex i Eliza byli w szczęśliwym związku (nie upadającym), kiedy doszło do poczęcia. Czy Eliza mogłaby mieć obawy, że Alex ją opuści i musi sobie zapewnić coś, co utrzyma go przy niej? Wątpliwe, ale możliwe. Alex jest znany z romansów i krótkich związków (chociaż z Elizą nie był zbyt krótko). Wiadomo, że Eliza jest histeryczką (i hipohondrykiem, tak przy okazji) i mogła zacząć się obawiać o związek. Zbyt dużo szczęścia daje przeczucia o katastrofie, jaką po czasie okazał się ich kryzys i ostatecznie rozstanie.
Czy Eliza zaszła w ciąże celowo? I czy celowo ją taiła przed światem udając, że sama jest zaskoczona i 'zdruzgotana' tą nowiną? Po porodzie wyraźnie była szczęśliwa... Czy dlatego, że Alex był przy niej, czy ze względu na dziecko?
"Eliza miałaby prowadzić takie intrygi aby osiągnąć cel? W życiu! Ona jest zbyt emocjonalna, nie ma kamiennego serca ani pokerowej twarzy, jest zbyt szczera" - mówi jej brat, Adam Loska.
"Eliza popłakała się, gdy pokazałam jej jej dziecko na USG" - powiedziała Położna.
Więc Eliza naprawdę nie wiedziała tyle czasu o ciąży, mimo, że przez prawie osiem mieisęcy nie miała okresu? W ciąż ciężko nam w to uwierzyć. Jednak rzeczywiscie, Adam moze mieć rację. Znamy Elizę na tyle, aby zauważyć jej wybuchowy, emocjonalny charakter (który być może ukształtował się ze względu na brak matki i ojca-tyrana-olewatora). Jej szczere, prostoduszne, nagłe i silne uczucia mogą się dla niej czasem okazać niebezpieczne, gdy ktoś będzie chciał je wykorzystać przeciwko niej, ale w tym wypadku jej pomagają, potwierdzając to, że Eliza NIE zaszła w ciążę celowo, aby zatrzymać przy sobie Alexa.
A co z Alexem? Podobno w czasie, gdy zaszło do zapłodbnienia, Alex był nietrzeźwy i zapomniał o zabezpieczeniu... Kilka dni (lub godzin) przed wiadomością, że Eliza jest w ciąży mówił swojemu kumplowi z zespołu, Billiemu, że nie chce mieć teraz dziecka (chodziło o to, że Billiemu niedawno się urodziło). A potem szok - jegp była dziewczyna jest w ciąży, prawdopodobnie z nim. Alex zmienił się momentalnie. Rzucił swoje 'plany podbojów miłosnych', olał zespół, zaczął myśleć. Czy to na pewno jego dziecko? Był w tamtym czasie skandal z Elizą i Charliem, w którym prawdopodobnie zdołowana Eliza pozwoliła zrobić Charliemu ze sobą co mu się podoba. Czy to nie dziecko Charliego (przy okazji, Alexa najlepszego kumpla)? Alex był rozbity. Z jednej strony nie chciał tego dziecka, z drugiej jednak, wolał, aby było one jego, niż Charliego. Zaczął chodzić po sklepach z wózkami, kupował dziecku i Elizie rzeczy, ubrania... mimo, że przez pewien czas Eliza nie chciała go widzieć na oczy. W końcu się pogodzili (z tym faktem i ze sobą). Coraz częściej pokazywali się razem na mieście. W końcu Eliza urodziła, Alex zauroczył się swoją córeczką (badania DNA potwierdziły, jego ojcostwo), nie opuszczał sali Elizy prawie 24 godziny na dobę. Ojciec załatwił mu mały domek nad morzem, gdzie po wyjściu ze szpitala wprowadził się z Elizą.
Teraz Alex i Eliza chodzą wszędzie razem z Sophie - na mecze, do restauracji, na imprezy Karaoke, na spacery... Poza tym, mieszkają razem. Czyżby do siebie wrócili? Fakt, zachowują się jak rodzina, małżeństwo można powiedzieć... Ale nie widać między nimi miłości. Albo dobrze się kryją z gestami i emocjami, albo są razem tylko ze względu na dziecko.
Chodzą razem, ale nie trzymają się za ręce. Rozmawiają, ale nie patrzą sobie głęboko w oczy. Nie szepczą słówek, nie przytulają, nie całują... Nawet jeśli nasza wcześniejsze podejrzenia o Elizy 'plan' okazałyby się prawdziwe - to ten 'plan' chyba by nie wypalił. Bo czy o to chodziłoby Elizie?
Co jest w tym wszystkim najdziwniejsze? Że ta ciąża była ukrywana prawie do samego porodu! Eliza nikomu nie mówiła, że jest w ciąży, rzekomo sama myślała, że tylko przytyła. Rzekomo....
Jak wiemy, Eliza i Alex byli razem pod koniec 2011 i jeszcze chwilę na początku 2012 roku - czyli w chwili zapłodnienia. Potem się rozstali i starali się sobie dogryźć i dokopać przy każdej możliwej okazji. Alex miał Elizę gdzieś, oglądał się za innymi dziewczynami, krążą plotki o jego romansie z Alex Bowie...
"Nie było żadnego romansu... Znam go tylko troszeczke, czasem przeprowadziliśmy miłe rozmowy... Nic poza tym" - zaprzecza Alex Bowie, jednak na wieść, że Alex ma dziecko wyraźnie widać, że jest zawiedziona. Pytana o to, czy chciałaby być z Alexem w związku mówi: "Nie... To nie możliwe. Z jego strony... Yyyy znaczy. No ten, bo on jest taki sławny i bogaty,a mnie ledwo stać na parę butów... Nie, proszę tego nie pisać. Ja muszę już iść. Dowidzenia. Niech pan mi da spokój...". Ale od strony Alexa były wyraźne oznaki o tym, że jest zainteresowany Alex Bowie. Bronił ją przed drwinami innych, uśmiechał się do niej zalotnie, pisał piosenki i tworzył scenerie dla niej... To chyba coś znaczy...
Raczej, znaczyło. Alex urwał z nią znajomość. Można powiedzieć, że wrócił do Elizy. Czy z miłości, czy tylko dla dziecka? Jak wiadomo, Eliza, mimo własnych zaprzeczeń, tęskniła za Alexem, również pisała piosenki o miłości, wyraźnie adresowane do Alexa... Czy ta ciąża była zamierzona? Czy Eliza specjalnie nie wzięła tabletek antykoncepcyjnych, aby zajść w ciążę z Alexem i mieć pretekst o to, aby Alex był z nią na zawsze związany? Czy to możliwe?
Należy przeanalizować fakt, który potwierdza, że Alex i Eliza byli w szczęśliwym związku (nie upadającym), kiedy doszło do poczęcia. Czy Eliza mogłaby mieć obawy, że Alex ją opuści i musi sobie zapewnić coś, co utrzyma go przy niej? Wątpliwe, ale możliwe. Alex jest znany z romansów i krótkich związków (chociaż z Elizą nie był zbyt krótko). Wiadomo, że Eliza jest histeryczką (i hipohondrykiem, tak przy okazji) i mogła zacząć się obawiać o związek. Zbyt dużo szczęścia daje przeczucia o katastrofie, jaką po czasie okazał się ich kryzys i ostatecznie rozstanie.
Czy Eliza zaszła w ciąże celowo? I czy celowo ją taiła przed światem udając, że sama jest zaskoczona i 'zdruzgotana' tą nowiną? Po porodzie wyraźnie była szczęśliwa... Czy dlatego, że Alex był przy niej, czy ze względu na dziecko?
"Eliza miałaby prowadzić takie intrygi aby osiągnąć cel? W życiu! Ona jest zbyt emocjonalna, nie ma kamiennego serca ani pokerowej twarzy, jest zbyt szczera" - mówi jej brat, Adam Loska.
"Eliza popłakała się, gdy pokazałam jej jej dziecko na USG" - powiedziała Położna.
Więc Eliza naprawdę nie wiedziała tyle czasu o ciąży, mimo, że przez prawie osiem mieisęcy nie miała okresu? W ciąż ciężko nam w to uwierzyć. Jednak rzeczywiscie, Adam moze mieć rację. Znamy Elizę na tyle, aby zauważyć jej wybuchowy, emocjonalny charakter (który być może ukształtował się ze względu na brak matki i ojca-tyrana-olewatora). Jej szczere, prostoduszne, nagłe i silne uczucia mogą się dla niej czasem okazać niebezpieczne, gdy ktoś będzie chciał je wykorzystać przeciwko niej, ale w tym wypadku jej pomagają, potwierdzając to, że Eliza NIE zaszła w ciążę celowo, aby zatrzymać przy sobie Alexa.
A co z Alexem? Podobno w czasie, gdy zaszło do zapłodbnienia, Alex był nietrzeźwy i zapomniał o zabezpieczeniu... Kilka dni (lub godzin) przed wiadomością, że Eliza jest w ciąży mówił swojemu kumplowi z zespołu, Billiemu, że nie chce mieć teraz dziecka (chodziło o to, że Billiemu niedawno się urodziło). A potem szok - jegp była dziewczyna jest w ciąży, prawdopodobnie z nim. Alex zmienił się momentalnie. Rzucił swoje 'plany podbojów miłosnych', olał zespół, zaczął myśleć. Czy to na pewno jego dziecko? Był w tamtym czasie skandal z Elizą i Charliem, w którym prawdopodobnie zdołowana Eliza pozwoliła zrobić Charliemu ze sobą co mu się podoba. Czy to nie dziecko Charliego (przy okazji, Alexa najlepszego kumpla)? Alex był rozbity. Z jednej strony nie chciał tego dziecka, z drugiej jednak, wolał, aby było one jego, niż Charliego. Zaczął chodzić po sklepach z wózkami, kupował dziecku i Elizie rzeczy, ubrania... mimo, że przez pewien czas Eliza nie chciała go widzieć na oczy. W końcu się pogodzili (z tym faktem i ze sobą). Coraz częściej pokazywali się razem na mieście. W końcu Eliza urodziła, Alex zauroczył się swoją córeczką (badania DNA potwierdziły, jego ojcostwo), nie opuszczał sali Elizy prawie 24 godziny na dobę. Ojciec załatwił mu mały domek nad morzem, gdzie po wyjściu ze szpitala wprowadził się z Elizą.
Teraz Alex i Eliza chodzą wszędzie razem z Sophie - na mecze, do restauracji, na imprezy Karaoke, na spacery... Poza tym, mieszkają razem. Czyżby do siebie wrócili? Fakt, zachowują się jak rodzina, małżeństwo można powiedzieć... Ale nie widać między nimi miłości. Albo dobrze się kryją z gestami i emocjami, albo są razem tylko ze względu na dziecko.
Chodzą razem, ale nie trzymają się za ręce. Rozmawiają, ale nie patrzą sobie głęboko w oczy. Nie szepczą słówek, nie przytulają, nie całują... Nawet jeśli nasza wcześniejsze podejrzenia o Elizy 'plan' okazałyby się prawdziwe - to ten 'plan' chyba by nie wypalił. Bo czy o to chodziłoby Elizie?
Wywiad z Mini Dokot
Mini Dokot - przebogata dziedziczka i księżniczka Sudańska, uwielbia skandale, jest nadopiekuńczą matką, ostatnio zachowuje się (delikatnmie mówiąc) dziwnie... W wywiadzie rozmawialiśmy o jej 2-letniej córeczce, Biance...
GAZETA: Dzień Dobry!
MINI DOKOT: Dzień dobry. Hmyhmyhmyhmyhmyhmy.... Wiedziałam, że ja!
G: Dlaczego Pani nie chce, aby Bianka przyjaźniła się z innymi dziećmi?
M: Biszkoptowy jogurt danon... Pan pisze pytanie?
G: Tak...
M: Heh... Odpowiedziałam na to pytanie (po chwili)... Odpowiedziałam na to pytanie, po prostu się boję, że inne dzieci zrobią jej krzywdę, Bianka jest taka delikatna i uczuciowa. Poza tym woli się bawić z mamusią, tatusiem i służącymi.
G: Nie uważa Pani, że takie wychowanie Bianki sprawi, że zostanie ona w przyszłości odtrącona przez inne dzieci?
M: I tak ja będą ten... bo jest bogata. Ona ma więcej pieniędzy niż pół miasta. Mieszanie. Będzie miała trzy siostry. Tyn... tyn tyn.... A płacz sobie. Wariograf. Będę zmuszać inne dzieci do zabawy (beczy jak owca i kicha). Boże, ale się spociłam. Habibi.
G: A co z miłością? W krótce, za parę lat, Bianka pewnie zacznie oglądać się za miłością...
M: Nie wiem... Bianeczka jest taka młoda, ma na to jeszcze 16 i pół lat, aby zacząć spotykać się z chłopakami. Wcześniej niż 18 lat - 0 miłości, jeszcze niedajboże zajdzie w ciąże...
G: Ma Pani dla niej jakąś zaplanowaną karierę?
M: Tak. Ona już jest. Księżniczka.
G: Dziękuję za wywiad.
M: Proszę bardzo. Protezy!
Jak widać, Bianka nie będzie miała łatwo w życiu. Matka okaże się strasznym tyranem, nie pozwalającym córce na zwykłe życie. Bianka ma być księżniczką i Mini będzie jej uniemożliwiać rozwój innych zainteresowań.
Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że status Bianki jako księżniczki to dla Mini za mało... Mini chce ją zrobić... królową! I to nie byle jaką królową! Bianka ma zostać królową Szachów! Jak wiadomo, jeden dziedzic rodziny królewskiej zostaje po ojcu królem i szuka sobie szlachetnie urodzonej partnerki na królową, która urodzi mu co najmniej dwóch synów i dwie córki (którzy będą z nimi uczestniczyć w zawodach). Dziedzic Białych jest jak na razie nie znany, ale za to dziedzic Czarnych to pewniak: jest nim Baron. Baron jest znany z artstokratycznego zachowania, pyszałkowatości, ogromnej fortuny, jaką zbił w czasie zawodów (i w przeciwieństwie do swojego brata, Hetmana, nie roztwonił jej na głupoty). Baron ma wielu wrogów. "Zazdroszczą mi tego, że prawie zawsze zostaję do końca na szachownicy. Za to dostaję wysokie premię. Taką mam strategię, nierzadko też pomagam w ostatnim szachu, co prowadzi nas do zwycięztwa, a mnie - do kolejnej premii" - tłumaczy Baron niechęć innych do jego osoby.
Mini mam plan zeswatania Bianki z Baronem i podobno już mu zdradziła ten pomysł. On ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył. Świadek, który podsłuchał w parku ich rozmowę mówi:
"Słyszałem, jak Baron mówi, że Bianka jest za młoda na królową, że musiałaby w młodym wieku urodzić wiele dzieci... A Mini mu na to odpowiedziała, że to nic, że, cytuję, że Bianka urodzi. Kurcze, co za kobieta".
Świadek prosi o anonimowość; bardzo dziękujemy mu za relację.
O co więc chodzi Mini? Z jednej strony nie pozwala Biance bawić się z innymi dziećmi, bo obawia się przedwczesnej ciąży swojej dwuletniej córki, a z drugiej... Jest gotowa oddać ją pod władzę bogatego szlachcica, z którym musiałaby mieć dzieci w bardzo młodym wieku! O co więc tu chodzi?
Złota zasada dotycząca Mini głosi:
"Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... skandal."
Czyżby ta zasada sprawdzała się w tym wypadku? Czy Mini rzeczywiście chce, aby Bianka została Czarną Królową? Fakt faktem, do Czarnych Bianka pasuje...
GAZETA: Dzień Dobry!
MINI DOKOT: Dzień dobry. Hmyhmyhmyhmyhmyhmy.... Wiedziałam, że ja!
G: Dlaczego Pani nie chce, aby Bianka przyjaźniła się z innymi dziećmi?
M: Biszkoptowy jogurt danon... Pan pisze pytanie?
G: Tak...
M: Heh... Odpowiedziałam na to pytanie (po chwili)... Odpowiedziałam na to pytanie, po prostu się boję, że inne dzieci zrobią jej krzywdę, Bianka jest taka delikatna i uczuciowa. Poza tym woli się bawić z mamusią, tatusiem i służącymi.
G: Nie uważa Pani, że takie wychowanie Bianki sprawi, że zostanie ona w przyszłości odtrącona przez inne dzieci?
M: I tak ja będą ten... bo jest bogata. Ona ma więcej pieniędzy niż pół miasta. Mieszanie. Będzie miała trzy siostry. Tyn... tyn tyn.... A płacz sobie. Wariograf. Będę zmuszać inne dzieci do zabawy (beczy jak owca i kicha). Boże, ale się spociłam. Habibi.
G: A co z miłością? W krótce, za parę lat, Bianka pewnie zacznie oglądać się za miłością...
M: Nie wiem... Bianeczka jest taka młoda, ma na to jeszcze 16 i pół lat, aby zacząć spotykać się z chłopakami. Wcześniej niż 18 lat - 0 miłości, jeszcze niedajboże zajdzie w ciąże...
G: Ma Pani dla niej jakąś zaplanowaną karierę?
M: Tak. Ona już jest. Księżniczka.
G: Dziękuję za wywiad.
M: Proszę bardzo. Protezy!
Jak widać, Bianka nie będzie miała łatwo w życiu. Matka okaże się strasznym tyranem, nie pozwalającym córce na zwykłe życie. Bianka ma być księżniczką i Mini będzie jej uniemożliwiać rozwój innych zainteresowań.
Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że status Bianki jako księżniczki to dla Mini za mało... Mini chce ją zrobić... królową! I to nie byle jaką królową! Bianka ma zostać królową Szachów! Jak wiadomo, jeden dziedzic rodziny królewskiej zostaje po ojcu królem i szuka sobie szlachetnie urodzonej partnerki na królową, która urodzi mu co najmniej dwóch synów i dwie córki (którzy będą z nimi uczestniczyć w zawodach). Dziedzic Białych jest jak na razie nie znany, ale za to dziedzic Czarnych to pewniak: jest nim Baron. Baron jest znany z artstokratycznego zachowania, pyszałkowatości, ogromnej fortuny, jaką zbił w czasie zawodów (i w przeciwieństwie do swojego brata, Hetmana, nie roztwonił jej na głupoty). Baron ma wielu wrogów. "Zazdroszczą mi tego, że prawie zawsze zostaję do końca na szachownicy. Za to dostaję wysokie premię. Taką mam strategię, nierzadko też pomagam w ostatnim szachu, co prowadzi nas do zwycięztwa, a mnie - do kolejnej premii" - tłumaczy Baron niechęć innych do jego osoby.
Mini mam plan zeswatania Bianki z Baronem i podobno już mu zdradziła ten pomysł. On ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył. Świadek, który podsłuchał w parku ich rozmowę mówi:
"Słyszałem, jak Baron mówi, że Bianka jest za młoda na królową, że musiałaby w młodym wieku urodzić wiele dzieci... A Mini mu na to odpowiedziała, że to nic, że, cytuję, że Bianka urodzi. Kurcze, co za kobieta".
Świadek prosi o anonimowość; bardzo dziękujemy mu za relację.
O co więc chodzi Mini? Z jednej strony nie pozwala Biance bawić się z innymi dziećmi, bo obawia się przedwczesnej ciąży swojej dwuletniej córki, a z drugiej... Jest gotowa oddać ją pod władzę bogatego szlachcica, z którym musiałaby mieć dzieci w bardzo młodym wieku! O co więc tu chodzi?
Złota zasada dotycząca Mini głosi:
"Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... skandal."
Czyżby ta zasada sprawdzała się w tym wypadku? Czy Mini rzeczywiście chce, aby Bianka została Czarną Królową? Fakt faktem, do Czarnych Bianka pasuje...
czwartek, 9 sierpnia 2012
Wywiad z Alexem Milem
Alex obecnie przebywa na wakacjach w Niemczech. Pomimo olbrzymiej odległości, za pośrednictwem Skejpa, udało mi się z nim przeprowadzić krótki wywiad...
GAZETA: Dzień dobry!
ALEX: Kawa... daj mi... Czy ty sobie wyobrażasz Alexa mówiącego głośno? Jestem gotowy. (zmienia głos na grzeczny) Dzień dobry.
G: Jak tam Twoje życie miłosne?
A: Khi hi hi ... Hm... Nijak. Kurcze, ktoś jest chyba w łazience (kamerka od laptopa wykryła jakiś obiekt za Alexem, którego on jednak nie zauważył). Tak sobie. Właściwie wgl go nie mam... :(
G: Masz jakąś dziwti na oku?
A: Nie swoim sposobem robisz wywiad? Mam. Ale ona jest daleko. Ty, patrz, samolot leci! (Alex wygląda przez okno nad laptopem wychylając się tak, że naszym oczom, dzięki kamerce, ukazała się jakaś postać. Była w obdartych, zakrwawionych ubraniach, z bladą twarzą wykrzywioną w przerażeniu i czarnymi, tłustymi włosami opadającymi na twarz... Po chwili Alex usiadł na miejsce wciąż nie widząc nikogo z tyłu).
G: Czy możesz zdradzić nam jej imię?
A: Następne pytanie (Alex grzebie sobie w uchu). Bo nie usłyszalem.
G: Jak tam Twoje relacje z Elizą Loską?
A: Wrogie! Chyba tylko tak można je opisać. Ona myśli, że mi niszczy życie, ale jej to nie wychodzi.
G: Chciałbyś do niej wrócić?
A: HE. Szkoda marnować życie na takie szczeniaki...
G: Masz na myśli sztywniaki? A bibliotekarki to nie sztywniaki?
A: O jaką ci bibliotekarkę chodzi?
G: Tą, z którą ciągle rozmawiasz w bibliotece i spotykasz się na mieście. Nazywa się Alex Bowie...
A: Nie znam jej. Nie wiem o kogo ci chodzi. Aa, o tą wieśniaczkę z obgryzanymi paznokciami? Heh... Nie wydaje mi się taka sztywna jak Eliza... (zakrywa kamerkę poduszką, słychać odgłosy ślinienia się, jakieś jęki, jakby ktoś się całował, albo... nagle słychać "oh, tak" - głos Alexa. Po chwili opuszcza poduszkę, zdyszany, spocony i wyraźnie podniecony. Zapina rozporek i czeka na kolejne pytanie).
G: Masz kochankę?
A: Hyyy... (w oczach widać błogie wspomnienie minionych paru sekund, a z tyłu widzimy odchodzącą, zgarbioną postać, która wcześniej zbliżała się do Alexa). Ja nie. Nie ma tu nikogo interesującego. Nie wiem. Może ktoś ma... Nie... (robi obleśną minę)... yhy... nie. Czego nie...? (odwraca się do tyłu i coś do kogoś mówi, kogo nie widać na kamerce. Prawdopodobnie do tej postaci...).... Nie. (Czeka na kolejne pytanie ssając kciuk).
G: Dowidzenia.
A: Już!? No dobra... Papa!
Czyżby Alex rzeczywiście nie miał żadnej kochanki? Kim jest ta postać, którą zarejestrowała kamerka? Udało nam się ją zidentyfikować jako Kajako - stałą lokatorkę strychu w hotelu, w którym zatrzymał się Alex i Charlie. Czyżby Kajako i Alex przeżyli razem jakiś romans? I co na prawdę Alex czuje do Elizy i Alex Bowie? Na odpowiedzi na te pytania możemy czekać, aż przyszłość sama je ukaże...
GAZETA: Dzień dobry!
ALEX: Kawa... daj mi... Czy ty sobie wyobrażasz Alexa mówiącego głośno? Jestem gotowy. (zmienia głos na grzeczny) Dzień dobry.
G: Jak tam Twoje życie miłosne?
A: Khi hi hi ... Hm... Nijak. Kurcze, ktoś jest chyba w łazience (kamerka od laptopa wykryła jakiś obiekt za Alexem, którego on jednak nie zauważył). Tak sobie. Właściwie wgl go nie mam... :(
G: Masz jakąś dziwti na oku?
A: Nie swoim sposobem robisz wywiad? Mam. Ale ona jest daleko. Ty, patrz, samolot leci! (Alex wygląda przez okno nad laptopem wychylając się tak, że naszym oczom, dzięki kamerce, ukazała się jakaś postać. Była w obdartych, zakrwawionych ubraniach, z bladą twarzą wykrzywioną w przerażeniu i czarnymi, tłustymi włosami opadającymi na twarz... Po chwili Alex usiadł na miejsce wciąż nie widząc nikogo z tyłu).
G: Czy możesz zdradzić nam jej imię?
A: Następne pytanie (Alex grzebie sobie w uchu). Bo nie usłyszalem.
G: Jak tam Twoje relacje z Elizą Loską?
A: Wrogie! Chyba tylko tak można je opisać. Ona myśli, że mi niszczy życie, ale jej to nie wychodzi.
G: Chciałbyś do niej wrócić?
A: HE. Szkoda marnować życie na takie szczeniaki...
G: Masz na myśli sztywniaki? A bibliotekarki to nie sztywniaki?
A: O jaką ci bibliotekarkę chodzi?
G: Tą, z którą ciągle rozmawiasz w bibliotece i spotykasz się na mieście. Nazywa się Alex Bowie...
A: Nie znam jej. Nie wiem o kogo ci chodzi. Aa, o tą wieśniaczkę z obgryzanymi paznokciami? Heh... Nie wydaje mi się taka sztywna jak Eliza... (zakrywa kamerkę poduszką, słychać odgłosy ślinienia się, jakieś jęki, jakby ktoś się całował, albo... nagle słychać "oh, tak" - głos Alexa. Po chwili opuszcza poduszkę, zdyszany, spocony i wyraźnie podniecony. Zapina rozporek i czeka na kolejne pytanie).
G: Masz kochankę?
A: Hyyy... (w oczach widać błogie wspomnienie minionych paru sekund, a z tyłu widzimy odchodzącą, zgarbioną postać, która wcześniej zbliżała się do Alexa). Ja nie. Nie ma tu nikogo interesującego. Nie wiem. Może ktoś ma... Nie... (robi obleśną minę)... yhy... nie. Czego nie...? (odwraca się do tyłu i coś do kogoś mówi, kogo nie widać na kamerce. Prawdopodobnie do tej postaci...).... Nie. (Czeka na kolejne pytanie ssając kciuk).
G: Dowidzenia.
A: Już!? No dobra... Papa!
Czyżby Alex rzeczywiście nie miał żadnej kochanki? Kim jest ta postać, którą zarejestrowała kamerka? Udało nam się ją zidentyfikować jako Kajako - stałą lokatorkę strychu w hotelu, w którym zatrzymał się Alex i Charlie. Czyżby Kajako i Alex przeżyli razem jakiś romans? I co na prawdę Alex czuje do Elizy i Alex Bowie? Na odpowiedzi na te pytania możemy czekać, aż przyszłość sama je ukaże...
Rodzina Mil
Redaktor gazety-online HektorowyBlog zgodził się opowiedzieć nam, trochę o swojej rodzinie, trochę o swoim ojcu.
"Moja rodzina przypomina rodzinkę z pewnej reklamy. Nasz codzienny dzień wygląda zawsze podobnie: wszyscy wstajemy (Dia wcześniej, bo się opiekuje Dżonem-Lokiem) i jemy śniadanie. Zazwyczaj są to płatki. Gdy siedzimy wszyscy przy stole, nagle wchodzi nasz ojciec i przynosi nam nowe, lepsze płatki. Wszyscy się cieszymy i objadamy nowymi płatkami, jakie wynalazł na lumpach nasz ojciec. Uwielbiamy używane płatki! Potem każdy się rozchodzi gdzie chce: nasz stary, którego nazywamy Babmbus, Kerczak albo Bamborambo, idzie do pracy. Jest wielkim biznesmenem, który fortunmy dorobił się na praniu brudnych bananów. Siostra wychodzi na spacer z Dżonem-Lokiem, Alex jedzie na wakacje, a ja idę się włóczyć po mieście. Słowem: każdy sobie pięty skrobie. Nasz dom przypomina zoo. Ojciec to goryl, Dżon-Lok to człowiek, Dia to wąż, Alex tygrys a ja... Ja to małpa. Tak szczerze mówiąc. No bo co? Taka prawda, ciągle tylko skaczę tu i tam... I jem banany. Kocham mojego ojca, jestem do niego najbardziej podobny. To chyba przez to, że oboje jesteśmy małpami. Kochamy się codziennie. To najlepszy małpi-ojciec, jakiego miałem!"
Jak widać, dziwne zwyczaje panują w tej rodzinie, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod lupę reklamę o której wspominał Hektor:
Lepiej omijac dom (zoo) Milów... z daleka...
"Moja rodzina przypomina rodzinkę z pewnej reklamy. Nasz codzienny dzień wygląda zawsze podobnie: wszyscy wstajemy (Dia wcześniej, bo się opiekuje Dżonem-Lokiem) i jemy śniadanie. Zazwyczaj są to płatki. Gdy siedzimy wszyscy przy stole, nagle wchodzi nasz ojciec i przynosi nam nowe, lepsze płatki. Wszyscy się cieszymy i objadamy nowymi płatkami, jakie wynalazł na lumpach nasz ojciec. Uwielbiamy używane płatki! Potem każdy się rozchodzi gdzie chce: nasz stary, którego nazywamy Babmbus, Kerczak albo Bamborambo, idzie do pracy. Jest wielkim biznesmenem, który fortunmy dorobił się na praniu brudnych bananów. Siostra wychodzi na spacer z Dżonem-Lokiem, Alex jedzie na wakacje, a ja idę się włóczyć po mieście. Słowem: każdy sobie pięty skrobie. Nasz dom przypomina zoo. Ojciec to goryl, Dżon-Lok to człowiek, Dia to wąż, Alex tygrys a ja... Ja to małpa. Tak szczerze mówiąc. No bo co? Taka prawda, ciągle tylko skaczę tu i tam... I jem banany. Kocham mojego ojca, jestem do niego najbardziej podobny. To chyba przez to, że oboje jesteśmy małpami. Kochamy się codziennie. To najlepszy małpi-ojciec, jakiego miałem!"
Jak widać, dziwne zwyczaje panują w tej rodzinie, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod lupę reklamę o której wspominał Hektor:
Lepiej omijac dom (zoo) Milów... z daleka...
piątek, 3 sierpnia 2012
Zbieramy czytelników! Poszukujemy partnerów!
Poszukujemy czytelników GAZETY. Nawet jeśli nie jesteś z Bywater, stań sie czytelnikiem GAZETY! Potrzebujemy Was do rozwoju, wystarczy, że zapiszecie się po lewej stronie bloga do czytelników. Liczymy na Was!
Poszukujemy partnerów GAZETY! Masz bloga? Chesz zostać partnerem? Napisz w komentarzu lub na nasz MAIL (rednaczadhade@gmail.com)! Aby stać sie partnerem, musisz mieć nasz banner z linkiem to naszego bloga umieszczony w posku bocznym SWOJEGO bloga. Co zyskujesz będąc partnerem? Własny banner w naszym pasku bocznym z linkiem do Twojego bloga! Tak niewiele, a zawsze to coś! I dla nas, i dla Ciebie, dobry partnery nie jest zły!
Banner GAZETY:

Subskrybuj:
Posty (Atom)
