Mniej więcej od początku maja, Mini Dokot otworzyła ponownie obóz zrzeszający młodzież (i dzieci) Bywater: Obóz Poza Bywater (nazwa obozu składa się z trzech rzeczowników: OBÓZ - bo jest to obóz, POZA - bo wszyscy pozowali do zdjęcia, BYWATER - bo większość osób mieszka na codzień w Bywater). Jest to w pełni zorganizowany obóz, 50 uczestnikami* zajmuje się piątka opiekunów,w tym jeden wykwalifikowany policjant-kasanowa, stanowcza nauczycielka uwielbiająca wpisywać uwagi, przystojny Picker, gorąca sekretarka i oczywiście, brodząca w obozowym błocie w Louboutinach Mini Dokot.
Rozmieszczenie obiektów i budynków w obozie jest przemyślane tak, aby obozowicze mogli komfortowo spędzać każdy dzień. Kompleks z 12 domkami posiada dwie łazienki (w tym jedna przeznaczona tylko dla opiekunów, a druga oddalona od domków o, bagatela, 500m), dużą kuchnię ze spiżarnią oraz wielką jadalnie, kort tenisowy oraz od niedawna salon. Należy także wspomnieć o samotnym koszu do koszykówki pośrodku bagnistego placu oraz małego centrum medycznego na wszelki wypadek, z którego (podobno i na szczęście) nie musiano jeszcze korzystać. Warto jeszcze wspomnieć o unikatowym obiekcie, którego obecności w obozie dla młodzieży, raczej nikt by się nie spodziewał. A jest to budynek z więziennymi celami.
"Obóz nie ma na celu jedynie zapewnienia dzieciakom zabawy i odpoczynku. Chcemy również nauczyć ich dyscypliny i karać za jej nie przestrzeganie, jesteśmy przekonani, że przygotuje to ich do życia w normalnym społeczeństwie i zmniejszy przestępczość w Bywater" - tłumaczy jedna z opiekunek, Klementyna Serro.
"Jestem tutaj od kwestii prawnych i dyscyplinarnych, kodeks karny nie jest mi obcy, stoję na straży prawa i jego przestrzegania w obozie, więc nic nie jest tutaj nielegalne, jeśli chodzi o metody opiekunów" - mówi zastępca komendanta w policji Bywater, który został wysłany jako opiekun i stróż prawa. "Poza tym wszyscy uczestnikowie podpisywali zgodę i regulamin, gdzie wszystkie procedury i zasady były zawarte, więc nic w obozie nie dzieje się bez wcześniejszego ustalenia" - dodaje.
Niedawno miała miejsce sytuacja, w której jedna z cel mogła spełnić swoją funkcję, a w obozie powołano, jak w średniowieczu, prowizoryczny sąd ludowy, w którym rolę sędziny odegrała Mini Dokot. Aby sprawiać wrażenie bardziej profesjonalnego, znaleźli się również adwokaci dla oskarżonj i oskarżonego. Cały proces trwał blisko dwie godziny, był bardzo burzliwy, a ostateczny wynik nie rozwiązał sprawy, co świadczy o kompetencjach sędziego.
Cała afera, przez którą to przedstawienie powstało, zaczęła się od histerycznego biegu Vanessy, która niczym człowiek pierwotny wybiegła z lasu wrzeszcząc w niebogłosy, rozczochrana, brudna i pobita. Dorwała swojego chłopaka, Arthura, który był w trakcie brodzenia w błocie pod koszem, i zaczęła mu rozpaczać w ramionach. Arthur w jednej chwili, z zaciętego błotnego gracza zmienił się w bojownika, i unosząc wysoko nogi jak bocian, przedostał się na suchą ziemię i ruszył w stronę domków. Nagle, jakby zderzył się z niewidzialną ścianą, zawrócił i ruszył z rozhisteryzowaną Vanessą do domków opiekunów. Na placu zaczął zbierać się tłum gapiów.
Tymczasem w swoim pokoju, kumpel słynnego, niechlujnego tenisisty Seta Zoeyego, Jessie Platano, odpoczywał zalany potem po ciężkim meczu (tenisowym) na swoim łóżku, w towarzystwie swojej siostry Jessiki, dziewczyny Seta Lolo i koksa z drewnianą fryzurą Nikity. Nagle do drzwi pokoju ktoś agresywnie zapukał. Jessie otworzył drzwi i ujrzał zdenerwowanych opiekunów, z Mini na czele, w tle zapłakaną i wyglądającą jak 7 nieszczęść Vanessę i rozgrzewającego sie do walki Arthura. Zdąrzył tylko pomyśleć "What the..." i został skuty w kajdanki i bez wyjaśnień przetransportowany do jednej z cel. Tłum gapiów na placu zaczął się powiększać.
Podczas gdy Jessie zaczął kisnąć w kiciu, Vanessa została otoczona opieką opiekunów i wsparciem przyjaciół i zaczęła opowiadać swoją historię. Okazało się, że po meczu tenisowym, jaki zagrała (i przegrała) z Jessim, została przez niego zaciągnięta do lasu, pobita i niemal zgwałcona. Zdążyła mu na szczęście uciec, aby zgubić trop tej bestii, biegała w kółko po lesie (co tłumaczy jej barbarzyński wygląd) aż w końcu znalazła się w bezpiecznych ramionach swojego stojącego po uda w bagnach Arthura.
W celi natomiast, Oleg Siergiejow, który pilnował niedoszłego gwałciciela usłyszał znacznie inną wersję: po piorunująco wygranym meczu z przyszłą panią pediatrą Vanessą, Jessi pozbierał piłki, zamknął kort i odniósł opiekunom (Olegowi) klucz do kortu, po czym udał sie na wietrzenie pach do pokoju. Oleg znał obie, niepasujące do siebie wersje i nagle zdał sobie sprawę, że coś tu śmierdzi.
Po jakieś godzinie w salonie zorganizowano sąd. Mini jako sędzia siedziała przy stole pośrodku sali, po jej prawej stronie siedział oskarżony z obrońcą (Olegiem) a na przeciwko ich pokrzywdzona z oskarżającą (Klementyna). Dookoła zgromadzili się widzowie, jedni byli zwolennikami Vanessy, inni wierzyli w niewinność Jessiego, a jeszcze inni wzięli ze sobą popcorn i okulary 3D.
Wśród zwolenników Jessiego znalazła się między innymi Alyson, która w ciągu całej rozprawy patrzyła się na Jessiego jak na obraz, co chwila wzdychając i stękając. Po stronie Vanessy była jej przyjaciółka Lola, ci jakiś czas szczerząc ostre zęby i sprawiając wrażenie, jakby chciała kogoś ugryść, natomiast Set, będący w trudnej sytuacji (z jednej strony jego najlepszy przyjaciel i była dziewczyna, z drugiej strony jego dziewczyna) nie zajął żanego stanowiska i usiadł mniej więcej na środku (zwracając się jednak nieco bardziej w stronę banana).
W trakcie rozprawy adwokaci o mało nie podskoczyli sobie do gardeł rzucając argumentami na prawo i lewo. Obrońca Jessiego, Oleg, specjalista do spraw prawnych, przeprowadził wcześniej małe śledztwo z Olafem Pickerem (młodym policjantem), które zapewniło mocne dowody na niewinność Jessiego (między innymi to, że w lesie nie było śladów walki, ale za to były koźlaki i prawdziwki). Natomiast oskarżycielka Jessiego, trzymająca (adama) sztabę z Vanessą wykrzykiwała abstrakcyjne dowody świadczące, że jednak do incydentu doszło, popierając swoje twierdzenia wyglądem Vanessy i jej niepokojącym stanem psychicznym.
Ostatecznie, sędzia Mini Dokot, nieco zawiedziona, że ta zażarta sprzeczka musi dobiec końca, postanowiła, że Jessie jest niewinny, a Vanessa chora psychicznie, w związku z czym żadne z nich nie dostało kary, Jessie wyszedł na wolność i dostał zakaz zbliżania się do pedobeara (Vanessy). Do (w pewnym sensie) zwycięstwa obrońcy Jessiego przyczyniła się głównie groźba skorzystania z wariografu, a także filmik z monitoringu, przemawiający pośrednio za niewinnościa Jessiego. Kwestia siniaków Vanessy pozostała nierozwiązana, krążą jednak domysły, że w lesie miała potyczkę z kamieniem.
O całej sprawie był głośno w obozie przez jakieś pół godziny, potem większość osób o wszystkim zapomniała. Jedynym namacalnym skutkiem całego zajścia był break-up Seta i Loli, który stwierdził, że "już drugi raz nie zostawię kumpla dla dziewczyny", co spotkało się z warczeniem i płaczem Loli.
Oleg Siergiejow zyskał miano wspaniałego adwokata, większość obozowiczów zapamiętała to nazwisko na wypadek, gdyby to oni znaleźli się w podobnej sytuacji co Jessi i potrzebowaliby pomocy prawnej, Klementynka pokazała swój talent w opisie działa sztuki jakim było poturbowane przez kamień ciało Vanessy i dostrzeganiu w nim ukrytych symboli, mających uniwersalne znaczenie w ludzkim życiu. Mini Dokot-Pikerowska stała się konkurencją dla Anny Marii-Wesołowskiej, a obozowicze nie mogą doczekać się kolejnego takiego seansu.
Na koniec, wszyscy żyli długo i szczęśliwie....
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mini Dokot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mini Dokot. Pokaż wszystkie posty
sobota, 3 maja 2014
piątek, 15 marca 2013
Małe miłostki?
Każdy wie, że Bywater to miasto miłości, zdrady, flirtu, sexu i ciąż. Ale przede wszystkim to miasto romansów! Romansuje tu każdy - nastolatkowie, dorośli, starcy i... małe dzieci!
Najsłynniejsi romansowicze to Draco Markiz, Bianka Picker i Blanka Da Caprio. Trójkącik? Nie zupełnie.
Draco zna Biankę praktycznie od urodzenia (czyli około 3 lata). Początkowo Mini Dokot, matka Bianki, nie pozwalała im się bawić, bo uważała Draco za "brudnego dzieciura z Lewej". Natomiast ojciec Draco - Oscar Markiz, robił wszystko, aby te dzieciaki się zaprzyjaźniły. Kto zwyciężył? Oscar! Bianka i Draco są najlepszymi przyjaciółmi, i krążą plotki, że Bianka nawet czuje do Draco coś więcej niż tylko przyjaźń. Może i by coś z tego rozkwitło, ale na horyzoncie pojawiła się Blanka Da Caprio - 3 letnia córeczka Klementyny Serro i jej nowego nażeczonego Jacoba Da Caprio. Przez 3 lata nikt nie słyszał o tym dziecku (ani o tym związku), dopóki Blanka nie poszła do przedszkola, gdzie poznała Draco, w którym zakochała się od pierwszego wejrzenia.
Małe dziewczynki są niesamowicie do siebie podobne - obie mają ciemne cery i czarne, gęste włosy, obie często noszą sukienki no i jak widać mają identyczny gust. Bianka, która jest przyzwyczajona do bycia w centrum uwagi i do tego, że zawsze dostaje co chce, jest zniesmaczona tą sytuacją. Twierdzi, że Blanka od niej 'zgapia' i że jest głupia. W dodatku Bianka jest szalenie zazdrosna o Draco, który je obie traktuje jako przyjaciółki.
Jak to starcie skończy się w przyszłości? Czy Draco wybierze Biankę, czy Blankę? A może w ogóle nie będzie miał ochoty na miłośc - wszak to dopiero mały chłopczyk, który chcę mieć partnera do zabawy.
Wesele na całe miasto
Czyje? Oczywiście, że Mini Dokot - czy istnieje w Bywater osoba która bardziej od Mini lub zwracać na siebie uwagę? Chyba nie!
Mini Dokot i Paul Picker byli ze sobą już dość długo - około trzech lat, kiedy to na świat przyszło ich pierwsze dziecko - Bianka. Zaręczyny odbyły się chyba dość wcześnie, ale ze ślubem Mini zwlekała, ponieważ: "Chcę, aby Bianka była dość duża na naszym ślubie, aby mogła być druhną w ślicznej sukieneczce" - powiedziała kiedyś. Jak się okazało - to małe marzenie Mini się spełniło, ponieważ Bianka była druhną, w dodatku najpiękniejszą (bo innych nie było). Małej księżniczce towarzyszył jej najlepszy przyjaciel - Draco Markiz, co wzbudziło dość duże kontrowersje - wychowywany w trudnej rodzinie dzieciak z Lewej, a obok niego jaśniejąca we własnym blasku Bianka rozpieszczana przez matkę. No cóż. Jak Mini do tego dopuściła - nie wiadomo. W każdym razie obaj dzieciaki świetnie się w roli druhów bawiły.
To, że ślub był planowany od dawna, nie znaczy, że przebiegł zgodnie z tymi planami. Data ślubu została wybrana przez Mini natychniast, pod wpływem emocji, wszystko było przygotowane na ostatnią chwilę (fakt, że wszytsko było idealne i dopięte na ostatni guzik może oznaczać tylko jedno - ślub musiał kosztować Mini fortunę). Rodzina i bliscy otrzymali w dniu ślubu szybkie zaproszenia, a pozostali goście (czyli całe miasto) przyszło na wesele po zobaczeniu ogłoszeń rozrzuconych po ulicach.
Skąd ten nagły pośpiech?
Krążą plotki, że Mini i Paul mieli kryzys. Mini nagle zachciało się być jadną z członkiń klubu KSK i postanowiła sobie poromansować. Gdy Paul wrócił do domu, Mini zerwała z nim zaręczyny i wygoniła z domu. Paul zabrał swoje rzeczy, wsiadł do mini Mini i odjechał. Mini zadzwoniła na policję (nie wiadomo po co) i zaczęła panikować policjantom, żeby złapali Paula, bo ukradł jej samochód. Tym czasem Paul miał śmiertelny wypadek. Gdy karetka przyjechała na miejsce, Paul już nie żył. W szpitalu zmartwychwstał.
Mini wpadła w rozpacz, otruła się tabletkami i na oczach córeczki również umarła. W szpitalu również dzięki interwencji lekarzy zmartwychwstała.
W wyniku wypadku Paul stracił nogę i trochę pamięć. Zapomniał ostatnie wydarzenia - czyli kłótnie z Mini, własną śmierć... Gdy Mini doszła do siebie, szybko zorganizowała wesele, plany romansów i zdrad zupełnie wyleciały jej z głowy. Widocznie postanowiła poślubić Paula, póki jeszcze jest na to czas.
Wesele było pierwszej klasy. Wszyscy świetnie się bawili, piękna panna młoda przetańczyła całą noc, pan młody niestety przesiedział wesele na wózku inwalidzkim, ale chyba również dobrze się bawił.
Mini zmieniła się. Zaczęła kochać swojego męża.
Kiedyś Mini marzyła o gromadce dzieci - czy jej marzenie się spełni, czy jej niepełnosprawny mąż da rade zapłodnic jeszcze jakieś dziecko? Podobno, Mini już od jakiegoś czasu jest w ciąży....
Mini Dokot i Paul Picker byli ze sobą już dość długo - około trzech lat, kiedy to na świat przyszło ich pierwsze dziecko - Bianka. Zaręczyny odbyły się chyba dość wcześnie, ale ze ślubem Mini zwlekała, ponieważ: "Chcę, aby Bianka była dość duża na naszym ślubie, aby mogła być druhną w ślicznej sukieneczce" - powiedziała kiedyś. Jak się okazało - to małe marzenie Mini się spełniło, ponieważ Bianka była druhną, w dodatku najpiękniejszą (bo innych nie było). Małej księżniczce towarzyszył jej najlepszy przyjaciel - Draco Markiz, co wzbudziło dość duże kontrowersje - wychowywany w trudnej rodzinie dzieciak z Lewej, a obok niego jaśniejąca we własnym blasku Bianka rozpieszczana przez matkę. No cóż. Jak Mini do tego dopuściła - nie wiadomo. W każdym razie obaj dzieciaki świetnie się w roli druhów bawiły.
To, że ślub był planowany od dawna, nie znaczy, że przebiegł zgodnie z tymi planami. Data ślubu została wybrana przez Mini natychniast, pod wpływem emocji, wszystko było przygotowane na ostatnią chwilę (fakt, że wszytsko było idealne i dopięte na ostatni guzik może oznaczać tylko jedno - ślub musiał kosztować Mini fortunę). Rodzina i bliscy otrzymali w dniu ślubu szybkie zaproszenia, a pozostali goście (czyli całe miasto) przyszło na wesele po zobaczeniu ogłoszeń rozrzuconych po ulicach.
Skąd ten nagły pośpiech?
Krążą plotki, że Mini i Paul mieli kryzys. Mini nagle zachciało się być jadną z członkiń klubu KSK i postanowiła sobie poromansować. Gdy Paul wrócił do domu, Mini zerwała z nim zaręczyny i wygoniła z domu. Paul zabrał swoje rzeczy, wsiadł do mini Mini i odjechał. Mini zadzwoniła na policję (nie wiadomo po co) i zaczęła panikować policjantom, żeby złapali Paula, bo ukradł jej samochód. Tym czasem Paul miał śmiertelny wypadek. Gdy karetka przyjechała na miejsce, Paul już nie żył. W szpitalu zmartwychwstał.
Mini wpadła w rozpacz, otruła się tabletkami i na oczach córeczki również umarła. W szpitalu również dzięki interwencji lekarzy zmartwychwstała.
W wyniku wypadku Paul stracił nogę i trochę pamięć. Zapomniał ostatnie wydarzenia - czyli kłótnie z Mini, własną śmierć... Gdy Mini doszła do siebie, szybko zorganizowała wesele, plany romansów i zdrad zupełnie wyleciały jej z głowy. Widocznie postanowiła poślubić Paula, póki jeszcze jest na to czas.
Wesele było pierwszej klasy. Wszyscy świetnie się bawili, piękna panna młoda przetańczyła całą noc, pan młody niestety przesiedział wesele na wózku inwalidzkim, ale chyba również dobrze się bawił.
Mini zmieniła się. Zaczęła kochać swojego męża.
Kiedyś Mini marzyła o gromadce dzieci - czy jej marzenie się spełni, czy jej niepełnosprawny mąż da rade zapłodnic jeszcze jakieś dziecko? Podobno, Mini już od jakiegoś czasu jest w ciąży....
wtorek, 21 sierpnia 2012
Wywiad z Mini Dokot
Mini Dokot - przebogata dziedziczka i księżniczka Sudańska, uwielbia skandale, jest nadopiekuńczą matką, ostatnio zachowuje się (delikatnmie mówiąc) dziwnie... W wywiadzie rozmawialiśmy o jej 2-letniej córeczce, Biance...
GAZETA: Dzień Dobry!
MINI DOKOT: Dzień dobry. Hmyhmyhmyhmyhmyhmy.... Wiedziałam, że ja!
G: Dlaczego Pani nie chce, aby Bianka przyjaźniła się z innymi dziećmi?
M: Biszkoptowy jogurt danon... Pan pisze pytanie?
G: Tak...
M: Heh... Odpowiedziałam na to pytanie (po chwili)... Odpowiedziałam na to pytanie, po prostu się boję, że inne dzieci zrobią jej krzywdę, Bianka jest taka delikatna i uczuciowa. Poza tym woli się bawić z mamusią, tatusiem i służącymi.
G: Nie uważa Pani, że takie wychowanie Bianki sprawi, że zostanie ona w przyszłości odtrącona przez inne dzieci?
M: I tak ja będą ten... bo jest bogata. Ona ma więcej pieniędzy niż pół miasta. Mieszanie. Będzie miała trzy siostry. Tyn... tyn tyn.... A płacz sobie. Wariograf. Będę zmuszać inne dzieci do zabawy (beczy jak owca i kicha). Boże, ale się spociłam. Habibi.
G: A co z miłością? W krótce, za parę lat, Bianka pewnie zacznie oglądać się za miłością...
M: Nie wiem... Bianeczka jest taka młoda, ma na to jeszcze 16 i pół lat, aby zacząć spotykać się z chłopakami. Wcześniej niż 18 lat - 0 miłości, jeszcze niedajboże zajdzie w ciąże...
G: Ma Pani dla niej jakąś zaplanowaną karierę?
M: Tak. Ona już jest. Księżniczka.
G: Dziękuję za wywiad.
M: Proszę bardzo. Protezy!
Jak widać, Bianka nie będzie miała łatwo w życiu. Matka okaże się strasznym tyranem, nie pozwalającym córce na zwykłe życie. Bianka ma być księżniczką i Mini będzie jej uniemożliwiać rozwój innych zainteresowań.
Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że status Bianki jako księżniczki to dla Mini za mało... Mini chce ją zrobić... królową! I to nie byle jaką królową! Bianka ma zostać królową Szachów! Jak wiadomo, jeden dziedzic rodziny królewskiej zostaje po ojcu królem i szuka sobie szlachetnie urodzonej partnerki na królową, która urodzi mu co najmniej dwóch synów i dwie córki (którzy będą z nimi uczestniczyć w zawodach). Dziedzic Białych jest jak na razie nie znany, ale za to dziedzic Czarnych to pewniak: jest nim Baron. Baron jest znany z artstokratycznego zachowania, pyszałkowatości, ogromnej fortuny, jaką zbił w czasie zawodów (i w przeciwieństwie do swojego brata, Hetmana, nie roztwonił jej na głupoty). Baron ma wielu wrogów. "Zazdroszczą mi tego, że prawie zawsze zostaję do końca na szachownicy. Za to dostaję wysokie premię. Taką mam strategię, nierzadko też pomagam w ostatnim szachu, co prowadzi nas do zwycięztwa, a mnie - do kolejnej premii" - tłumaczy Baron niechęć innych do jego osoby.
Mini mam plan zeswatania Bianki z Baronem i podobno już mu zdradziła ten pomysł. On ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył. Świadek, który podsłuchał w parku ich rozmowę mówi:
"Słyszałem, jak Baron mówi, że Bianka jest za młoda na królową, że musiałaby w młodym wieku urodzić wiele dzieci... A Mini mu na to odpowiedziała, że to nic, że, cytuję, że Bianka urodzi. Kurcze, co za kobieta".
Świadek prosi o anonimowość; bardzo dziękujemy mu za relację.
O co więc chodzi Mini? Z jednej strony nie pozwala Biance bawić się z innymi dziećmi, bo obawia się przedwczesnej ciąży swojej dwuletniej córki, a z drugiej... Jest gotowa oddać ją pod władzę bogatego szlachcica, z którym musiałaby mieć dzieci w bardzo młodym wieku! O co więc tu chodzi?
Złota zasada dotycząca Mini głosi:
"Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... skandal."
Czyżby ta zasada sprawdzała się w tym wypadku? Czy Mini rzeczywiście chce, aby Bianka została Czarną Królową? Fakt faktem, do Czarnych Bianka pasuje...
GAZETA: Dzień Dobry!
MINI DOKOT: Dzień dobry. Hmyhmyhmyhmyhmyhmy.... Wiedziałam, że ja!
G: Dlaczego Pani nie chce, aby Bianka przyjaźniła się z innymi dziećmi?
M: Biszkoptowy jogurt danon... Pan pisze pytanie?
G: Tak...
M: Heh... Odpowiedziałam na to pytanie (po chwili)... Odpowiedziałam na to pytanie, po prostu się boję, że inne dzieci zrobią jej krzywdę, Bianka jest taka delikatna i uczuciowa. Poza tym woli się bawić z mamusią, tatusiem i służącymi.
G: Nie uważa Pani, że takie wychowanie Bianki sprawi, że zostanie ona w przyszłości odtrącona przez inne dzieci?
M: I tak ja będą ten... bo jest bogata. Ona ma więcej pieniędzy niż pół miasta. Mieszanie. Będzie miała trzy siostry. Tyn... tyn tyn.... A płacz sobie. Wariograf. Będę zmuszać inne dzieci do zabawy (beczy jak owca i kicha). Boże, ale się spociłam. Habibi.
G: A co z miłością? W krótce, za parę lat, Bianka pewnie zacznie oglądać się za miłością...
M: Nie wiem... Bianeczka jest taka młoda, ma na to jeszcze 16 i pół lat, aby zacząć spotykać się z chłopakami. Wcześniej niż 18 lat - 0 miłości, jeszcze niedajboże zajdzie w ciąże...
G: Ma Pani dla niej jakąś zaplanowaną karierę?
M: Tak. Ona już jest. Księżniczka.
G: Dziękuję za wywiad.
M: Proszę bardzo. Protezy!
Jak widać, Bianka nie będzie miała łatwo w życiu. Matka okaże się strasznym tyranem, nie pozwalającym córce na zwykłe życie. Bianka ma być księżniczką i Mini będzie jej uniemożliwiać rozwój innych zainteresowań.
Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że status Bianki jako księżniczki to dla Mini za mało... Mini chce ją zrobić... królową! I to nie byle jaką królową! Bianka ma zostać królową Szachów! Jak wiadomo, jeden dziedzic rodziny królewskiej zostaje po ojcu królem i szuka sobie szlachetnie urodzonej partnerki na królową, która urodzi mu co najmniej dwóch synów i dwie córki (którzy będą z nimi uczestniczyć w zawodach). Dziedzic Białych jest jak na razie nie znany, ale za to dziedzic Czarnych to pewniak: jest nim Baron. Baron jest znany z artstokratycznego zachowania, pyszałkowatości, ogromnej fortuny, jaką zbił w czasie zawodów (i w przeciwieństwie do swojego brata, Hetmana, nie roztwonił jej na głupoty). Baron ma wielu wrogów. "Zazdroszczą mi tego, że prawie zawsze zostaję do końca na szachownicy. Za to dostaję wysokie premię. Taką mam strategię, nierzadko też pomagam w ostatnim szachu, co prowadzi nas do zwycięztwa, a mnie - do kolejnej premii" - tłumaczy Baron niechęć innych do jego osoby.
Mini mam plan zeswatania Bianki z Baronem i podobno już mu zdradziła ten pomysł. On ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył. Świadek, który podsłuchał w parku ich rozmowę mówi:
"Słyszałem, jak Baron mówi, że Bianka jest za młoda na królową, że musiałaby w młodym wieku urodzić wiele dzieci... A Mini mu na to odpowiedziała, że to nic, że, cytuję, że Bianka urodzi. Kurcze, co za kobieta".
Świadek prosi o anonimowość; bardzo dziękujemy mu za relację.
O co więc chodzi Mini? Z jednej strony nie pozwala Biance bawić się z innymi dziećmi, bo obawia się przedwczesnej ciąży swojej dwuletniej córki, a z drugiej... Jest gotowa oddać ją pod władzę bogatego szlachcica, z którym musiałaby mieć dzieci w bardzo młodym wieku! O co więc tu chodzi?
Złota zasada dotycząca Mini głosi:
"Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... skandal."
Czyżby ta zasada sprawdzała się w tym wypadku? Czy Mini rzeczywiście chce, aby Bianka została Czarną Królową? Fakt faktem, do Czarnych Bianka pasuje...
Subskrybuj:
Posty (Atom)