Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alex Mil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alex Mil. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2014

Niebezbieczny wyjazd do Niemiec + Zaproszenie

GAZETA: Dzień dobry.
HEKTOR MIL: Hej!
G: Skąd ten pomysł, żeby wywozić znajomych na obczyznę aż do Niemiec? Co tam jest takiego ciekawego, że przyciąga was praktycznie co roku?
H: Po prostu można oderwać się od codzienności. A do Nimiec dlatego, bo nam się tam spodobało jeszcze z czasów Obozu Mini.
G: A więc brakuje ci pomysłów (pieniędzy...) na ciekawsze wyprawy? W każdym razie tym razem wybraliście się tam zupełnie sami. Ale żeby nikt się was nie czepnął, wynajęliście opiekuna, pana sierżanta Olega Siergiejowa.
H: Lubimy tam jeździć. Poza tym, to nie twoja sprawa. Chcemy tam jeździć, i tyle. Mamy trzech opiekunów i większość z nas jest już pełnoletnia, więc nie potrzebujemy tysiąca opiekunów.
G: Podobno jeden z... obozowiczów? członków? Jeden z was podobno stracił nogę. Gdy to się stało, żaden z opiekunów czy też tych 'pełnoletnich' nawet nie zareagował (sierżant Siergiejow pewnie w dalszym ciągu o tym nie wie).Na kogo spłynie odpowiedzialność za ten tragiczny wypadek?
H: Tragiczny? Pan jest normalny? Opiekunowie byli odpowiedzialni za niepełnoletnich, a on jest pełnoletni, więc sam za siebie odpowiada. I mogę cie zapewnić, że wszyscy wiedzą o wypadku, bo nie jest on tajemnicą.
G: Masz rację, w Bywater jest o tym bardzo głośno, rodzice są zmartwieni i chcą, aby ich dzieci jak najszybciej wróciły do domu. W dodatku mają wątpliwości co do tego, w jaki sposób przejechaliście taką ogromną odległość. Większość z was ma prawo jazdy zaledwie od paru miesięcy i już zabiera pasażerów na taką drogę...
H: Kto niby? Wszyscy prowadzący mają prawo jazdy od conajmniej 2 lat. I jedziemy tylko przez Europę, resztę drogi pokonujemy statkiem. I rodzice swoich dzieci nie mają się co martwić. Dzieci wrócą do domu całe i zdrowe.
G: Podobno na waszym 'pokładzie' jest prostytutka. Gdy rodzice niektórych dzieci się o tym dowiedzieli wpadli w panikę i zaczęli się obawiać, że ich dzieci się zdemoralizują. Jak pan się z tego wytłumaczy? (w tle słychać Harrego Pottera rozmawiającego w mowie węży).
H: Nie mam informacji na temat prostytucji. Statek jest prywatny, więc nikt nieproszony u nie wejdzie.
G: Mówiąc na pokładzie, miałem na myśli, że z wami, w waszej grupie, obozie, czy czym wy tam jesteście. (w tyle słychać otwierającą się Komnatę Tajemnic).
H: Nie wydaje mi się aby którakolwiek z porządnych Bywaterek była prostytutką. To obraźliwe wobec tych młodych dziewcząt i kobiet.
G: A Sarhę Peterson pan kojarzy? Jak na wścibskiego dziennikarza to niewiele pan jak widać wie o ludziach. Sarah nie jest tym za kogo się podaje (już pewnie pana brat prędzej by to wyniuchał). Jest w dodatku o wiele starsza niż wygląda. Tak na prawdę nie przyjechała tu na żadne studia (nie zauważył pan, że nigdy jej nie ma na wykładach?), tylko żeby rozwijać swoją karierę. Czy pan sądzi, że ona chciała DORABIAĆ w Sezamkowej? To miała być jej stała praca, wręcz miejsce, gdzie mogłaby się 'realizować'. I w dodatku jest uzależniona od... (w tle słychać kroki w tunelu i obślizgłe pełzanie bazyliszka)... Sam Wiesz Czego. A jeśli kogoś molestowała, albo zgwałciła?
H: Znam ją, kręciła z Alexem. Raczej nie jest niebezpieczna. Wątpię, aby kogokolwiek zdemoralizowała lub zgwałciła czy molestowała. Mógłby pan zamknąć tę komnatę? Strasznie głośno z niej. Biegają czy co?
G: Ponoć oferowała panu 'nocne spotkania w łóżku'. Pan sądził, że to niespełniona tancerka? Ha ha... Ma pan rację, ona groźna nie jest. Gorzej z narkomanem i kryminalistą Mattem. Co on w ogóle z wami robi? Przecież jest znany jako niezależny samotnik, a tutaj podróżuje z bandą dzieciaków. Ktoś go zmusił, czy miał w tym jakiś interes? Może dziewczyna? Ucieczka przed prawem (słychać skrzecączy krzyk Sam Wiesz Kogo: "AWADA KEDAWRA" i wrzask Hermiony. Po chwili słychać krzyk Harrego: "EKSPERIALMUS!" i Rona "Koń na de pięć"). Przykro mi, nie mogę tego zamknąć, nie potrafię mówić w ich języku (Słychać nastrojowy głos Malfoja "Wingardium Lewiosa").
H: Matt jest z nami dobrowolnie, a Sarah nic nikomu nie proponowała.
G: W takim razie rozwiał pan moje wątpliwości. Mam nadzieję, że wyjazd należał do udanych. Życzę miłej podróży. Do widzenia.
H: Dziękujemy i do usłyszenia. Srodowego.

Niezbyt odpowiedzialny Hektor Mil zechciał udzielić GAZECIE wywiadu w nowym klubie Bywater, Hogwart. Jak widać, Hektor nie do końca zdaje sobie sprawę z konsekwencji, jakie mógł przynieść wyjazd. Opiekun - sierżant Oleg Siejgiejow, pojechał tam tylko, aby ludzie nie gadali. To rodzina Hektora, więc zapewne przymykał oczy na wiele spraw. A zapewne na wyjeździe miało miejsce wiele nieprzyzwoitych rzeczy. I zagrażających życiu - Hektor pozwolił, aby jego najlepszy przyjaciel stracił nogę. NAJLEPSZY PRZYJACIEL. Nogę. A pomyśleć tylko, co by się stało gdyby to był jakiś niewygodny dla Hektora członek klubu...

Przy okazji:

Zapraszamy wszystkich mieszkańców Bywater na oficjalne otwarcie klubu Hogwart na Przedmieściu. Wstęp wolny, tylko dla osób pełnoletnich, lub młodszych (od 15 lat) z opiekunem. Zachęcamy do przebrania się za czarodziejów, czarownice, trole, duchy bądź inne postaci ze słynnej sagi o Herrym Potterze! Na pewno będziecie się świetnie bawić do białego rana!

Uwaga!

ZAKAZ WSTĘPU MUGOLOM!


sobota, 20 kwietnia 2013

Alex-syrena

Alex zaczął kumplować się z Setem i Lou. GAZETA chciała wyciągnąć od niego informacje, skąd taka przyjaźń, ale Alex nie chciał się zbytnio wypowiadać.
Co dziwne, zabrał na wywiad do restauracji swoją pościel i w momentach, gdy reporter zadawał trudne pytania, chował się tam, nurkując i udająć syrenę.

GAZETA: Dzień dobry.
ALEX MIL: O boże, nie chce mi się udzielać wywiadu, dajcie wy mi święty spokój (robi nogi na kształt rybiego ogona i nurkuje w pościeli. Nie oddycha)
G: Dlaczego pan się kumpluje z Setem i Lou?
A: (wynurza głowę) Nie kumam się z Lou, to sztywniak. A z Setem dla beki, fajnie się z nim czasem odwala. (wraca pod pościel)
G: Szuka pan sobie jakiejś dziewczyny?
A: Nie.
G: Podobno pana pseudo do Pedobear.
A: Do widzenia. (wychodzi, zostawiając pościel)

Cóż... Alex widocznie czuje się nie za dobrze...

Tenisista

Set Zoey - niegdyś sztywny tenisista, pośmiewisko ze względu na swoje imię i nazwisko, koleś, który był uważany za Don Juana, Kasanowę, teraz pokazuje swoje drugie oblicze. Czy lepsze?

Długi wywiad z Setem. Co się okazało? Że Set nie lubi ostrych dziewczyn, nieźle pojechał po swojej byłej, kocha Lou jak brata i... sami przeczytajcie.

GAZETA: Dzień dobry.
SET ZOEY: Hej.
G: Proszę mi powiedzieć, jak pani się nazywa.
S: Słucham? Jestem Set Zoey. I pan, nie pani.
G: Dlaczego pan nagl stał się ważny?
S: Nie wiem co mam rozumieć przez to pytanie. Ja dla siebie zawsze byłem ważny. Może chodzi panu o to, że stałem się sławny? Myślę, że to dzięki moim wynikom w tenisie, stałem się jedym z najleszych...
G: Nie chwal się. Chodzi o to, że jest o tobie głośno, ze względu na skandale.
S: Jakie skandale? Ja jestem skromny chłopak, stroniący od skandali.
G: Romanse?
S: Romanse? Chodzi panu o ten związek z Wandą?
G: Oczekuje na więcej szczegółów.
S: Eh... Fakt, to może być uznawane za skandal, ja taki stary, ona taka młoda. Ale przyznam: byłem z nią,  bo mi się podobała. Teraz jednak doszedłem do wniosku, że była za chuda. Nie lubię takich chudzielców. Do tej pory mam siniaki po przytulaniu z nią.
G: A zaszło między wami coś więcej niż przytulanie?
S: No, całowaliśmy się (wybucha tubalnym śmiechem, dumny ze swojej 'riposty'). Nie żartuje (wciąż się trzęsie ze śmiechu). Znaczy całowaliśmy się, czasami całkiem tak na serio. W sumie ten związek tylko czasami był na serio.
G: Czy zaszło między wami coś więcej niż tylko całowanie?
S: Do czego pan drąży? Chce pan usłyszeć, czy wylądowałem z nią w łóżku? Owszem, ale spaliśmy. U niej w domu, miałem takiego stracha, że omal się nie zlałem. Żartuję, nie pisz tego, bo będą ploty.
G: A więc Wanda jest wciąż dziewicą a pan prawiczkiem?
S: Nie wiem jak tam z nią, nie gadaliśmy na te tematy. Wanda to takie dziecko, sam pan przyzna. Może ona nawet nigdy nie widziała... Heh, no wie pan o czym myślę.
G: O pornosach?
S: To też, zresztą, kto tam. wie. Myślałem o tym czymś na żywo (chichra). Czymś co ja mam...
G: (przerywa) A jak pan wspomina związek z Wandą?
S: No, fajną była dziewczyną, bo była mi podporządkowana. Znaczy, nie to, że jakoś ją wykorzystywałem czy coś, ale lubię, jak dziewczyny mnie traktują jako swojego... No takiego kogoś, przy kim mogą czuć się bezpiecznie. Że to ja muszę o nie dbać i w ogóle.
G: Czyli nie lubisz 'silnych dziewczyn'?
S: No...
G: Margaret Thatcher nie była by dobrą partią dla pana.
S: Co pan pieprzy?!
G: Proszę się wyrażać.
S: Przepraszam, zaksoczyło mnie to. Ale fakt, wolę, jak dziewczyna jest dziewczyną, a nie chłopem w damskiej skórze. Ma być delikatna, czuła, opiekuńcza, ale za razem wymagająca mojej opieki.
G: Czyli Vanessa Forester Van?
S: Nie mówię o konkretnych przykładach. To taki mój jakby ideał.
G: A podobno pan lubi ostre laski, które lubią ostrą jazdę.
S: Ahaha, w życiu z taką laską nie byłem i nie przeżyłem ostrej jazdy, co kolwiek to znaczy.
G: Podobno był pan kiedyś z Elizą Loską.
S: Hm.. no mieliśmy jakieś tam spotkanie, gadaliśmy, poprzytulaliśmy się.. Właściwie to krążą plotki, że ze sobą byliśmy. Ale to nie prawda, Ona przyszła do mnie, do swojego dawnego kolego z dzieciństwa, żeby się wypłakać, bo jakiś chłopak co się jej podobał, pojawił się w Krypcie z inną. Bardzo to przeżyła, a ja ją pocieszałem. No i się przytulaliśmy publicznie, jakiś debil w cylindrze i z pomalowaną na zielono skórą podlazł i zrobił nam zdjęcia i na drugi dzień wszysycy ploty, że my niby ze sobą byliśmy.
G: Hm... A więc nic między wami nie zaszło?
S: Nie.
G: A co z Alyson Forester?
S: Nie wiem co. A co ma być? Może kiedyś ją bajerowałem dla beki, teraz też to w sumie robię, bo się niby we mnie buja, to chcę robić jej nadzieje.
G: A więc pan jest bez serca.
S: Nie, bez przesady. No może źle powiedziałem..Znaczy, nic do niej nie mam. Tylko, jak już mówiłem, nie lubię takich dziewczyn. Poza tym ona jest zbyt pewna siebie, myśli, że będzie miała wszystko co tylko zechce. W tym mnie.
G: Alyson już podobno ma chłopaka...
KIA SEVEN: KAJLA!! (płacze)
S: No coś słyszałem. Kryminalistę (śmieje się ironicznie). Chcesz chusteczkę?
K: Tak.
S: (szuka w kieszeni chusteczki)... Hm... Ma pan chusteczkę?
G: (szuka w kieszeni chusteczki. wyciąga całą paczkę, przygląda jej się, chowa z powrotem) Nie.
S: Przecież pan miał.
K: Już nie chcę, wysmarkałam się w obróz (pokazuje smarki na obrusie, który leżał na stole, przy którym rozmawialiśmy. Ochodzi).
S: U.... A mówią że ja to świnia...
G: Przesiądźmy się.
S: A kiedy koniec?
G: Jeszcze mam parę pytań.
(Reporter Gazety i Set przesiadają się do innego stolika).
S: To niech pan się pośpieszy, bo mam trening o 12.
G: Ma pan osiem minut, to bardzo dużo.
S: Niech pan nie przedłuża.
G: A więc, niech pan mi opowie o pana manierach.
S: Manierach? To znaczy jak się zachowuję przy stole i czy puszczam babcie w autobusie?
G: Podobno je pan jak świnia i jest zawsze brudny.
S: Raz się pobrudziłem...
G: ...dwa...
S: ... i od razu że jestem świnia. To były przypadki.
G: Wiele dziewczym uważa, że pan nie dba o siebie, nie m pralki... I czego byliśmy świadkami, nie nosi pan chusteczek.
S: Bo zostawiłem w drugiej kurtce.
G: Wrzucił pan kurtkę do prania z chusteczkami?
S: Nie wrzuciłem jej jeszcze do prania, czeka w koszu aż się nazbiera reszta.
G: Znając pana, pewnie to nie potrwa długo...
S: (zdenerwowany) Możemy podgadać o czymś innym?
G: A więc, kim jest dla pana Lou White.
S: Lou? Mój najlepszy przyjaciel. Nie pamiętam, jak długo się znamy, ale lubię go. Jest fajny. Można z nim pogadać, zna się na rzeczy. Moze czasami zachowuje się jak dziewczyna, płacze, obraża się... Ale ogólnie jest fajny. W sumie, to dziewczyny mu niszczą psychikę. Gdyby nie ja, to pewnie by się załamał.
G: Podobno pan się z niego nabija i jest z nim tylko dla szpanu.
S: Szpanu? (śmieje się). Bez komentarza. Lou jest moim przyjacielem, może czasami wygląda jakbym się z niego nabijał, ale ja tylko... no nie wiem. Nie chcę się z niego nabijać celowo, może to się dzieje przypadkiem, czy cos.... Ja go kocham jak brata, a wiadomo, że nawet bracia się czasami kłócą.
G: A Alex Mil?
S: Przybłędał się do nas kiedyś, i teraz szwędamy się we trójkę. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!
G: Lou jest podobno o niego zazdrosny...
S: O jaaa.... Nie ma podstaw. Może i jest czasami beka z tym Alexem, ale to ogólnie taki samotnik. Lubi chodzić własnymi ścieżkami... (po namyśle) jak kot.
G: Dziękuję za wywiad.
S: Proszę. Dwunasta! Spóźniłem się! Dzięki... (strzela focha na redaktora).
G: Do widzenia.
S: Ale pan miły.....

czwartek, 15 listopada 2012

Największy krętacz miasta

Drodzy Państwo, szanowni czytelnicy GAZETY, pragnę Wam przedstawić największego krętecza Bywater - Ali Nimbada! Ten młodzieniec o śmiesznym nazwisku zapragnął przeżyć swoje 5 minut sławy i siłą zmusił mnie, abym przeprowadził z nim wywiad. Uległem, ponieważ pomyślałem, że zrobię coś dobrego dla czytelników i zapewnię im wywiad z zupełnie nową osobą. Niestety, ta osoba bardzo nieszlachetnie kłamała na każde moje pytanie, śmiała mi się w oczy i zmyślała straszne głupoty, aby tylko zwrócić na siebię uwagę. A oto i wywiad z Ali Nimbadą, który wkręcał mi opowiastki o swoim pochodzeniu:

GAZETA: Dzień dobry.
NIMBADA: Hm... Dzień dobry?
G: Nazywam się Ad Hade.
N: A. Dobrze. Najs cu micz ju.
G: Skąd pochodzisz?
N: (Zastanawia się) Z Kirgistanu (zerka na spis państw Azji, zaczyna się cieszyć)A dokładniej ze stolicy, z Biszkeku.
G: Jak Pan spędził tam swoje dzieciństwo?
N: Wie pan, ja z tamtąd pochodzę, ale wychowałem się... (ponownie patrzy w spis) w Gruzji (wybucha śmiechem).
G: (W trakcie wywiadu redaktor miał katar i poprosił Nimbadę o husteczkę do nosa)
N: Oczywiście (rzuca redaktorowi husteczkę z pod nogi). Mam nadzieje, że krucha, bo ma być krucha. Cieeeść!
G: Dziękuję. W takim razie, jak spędził pan swoje dzieciństwo w Gruzji?
N: Yhm... Wie pan, na początku jak.... normalnie. Póki się wojna nie zaczęła...
G: A co pańska rodzina robiła w trakcie wojny?
N: Uciekliśmy. Nasze miasto zostało zbombardowane, kompletnie zniszczone. Nawet nie pamiętam jego nazwy, takie trudne rzeczy same wylatują z pamięci.
G: Dokąd uciekliście?
N: Do Mongolii. Ale tam byliśmy tylko miesiąc. Niestety, siedziałem, ciągałem jak coś (?!), i dlatego tak krótko byliśmy.
G: A co stałosię potem?
N: Podróżowaliśmy w siódemkę autostopem i trafiliśmy do europejskiej części Rosji. Kurcze, ciągutka. Ale chrzanić to, wojna w Gruzji się skończyła, ale my tam nie wróciliśmy, bo zapomnieliśmy jak nazywało się nasze miasto. Zamieszkaliśmy w Finlandii. Kiepski klimat. Rok temu przeprowadziliśmy się na Madagaskar i odtąd mieszkamy w Bywater.
G: Jak się panu podoba w Bywater?
N: (tańczy z garnkiem) I jest tu najlepiej. Ciężko odejść od łyżki, ale ludzie są bardzo przyjaźni i pomogli mi wylać to (?!) na blachę.
G: Czym się pan zajmuje?
N: Mieszkam. Yhm... No żyję. Nie mam pracy, nie uczę się. Zbijam bąki po prostu.
ALEX MIL: Ali, wyglądasz z tym garnkiem jak jakaś tancerka.
G: Więc jesteś leniem?
N: Hm... Daruj sobie, Alex, te uwagi.
G: Nie odpowiedział mi pan na pytanie...
N: Raczej tak, nic innego w życiu nie zrobiłem...
G: A więc, dziękuję za wywiad, do widzenia.
N: ....

Kim jest ten człowiek? Czy to dla kolegów się popisywał i robił bekę na wywiadzie, oszukując najbardziej cenionego obywatela w mieście, jakim jest Redaktor Naczelny Gazety? Nie mam pojęcia.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Dwa wywiady na temat własnego wyglądu!

Alex Mil - każdy wie, kim on jest. Piosenkarz, model, skandalista, młody Don Juan miasta Bywater... Jego wygląd, twarz, ciało, fryzura wzbudzają mieszane emocje: niektórych oburzają swoją odmiennością (Alex ma anoreksję) a innych podniecają. Co natomiast sądzi o sobie Alex, dowiecie się czytając ten wywiad!

GAZETA: Dzień Dobry.
ALEX: (mruczy coś pod nosem) Dzień dobry.. (sapie, stęka i miesza coś w garnku, który przyniósł na wywiad i nie chciał go zostawić. Nagle rzuca się na redaktora i wrzeszczy) UWAGA! BOMBA WYBUCHA! (Przybiera groźną minę) Zabawa się zaczęła... (Nagle słychać odgłosy narzędzi tortur)
G: Jak podobają Ci się Twoje zęby?
A: Nie no, jak nic [są] brązowe... Są za duże, olśniewające no i przede wszystkim zdrowe. W trzonowych coś się robi. Chyba krówka gęstnieje. Były [kiedyś] perłowo białe, a zrobiły się brązowe. A były białe jak mleko...
G: Co powiesz czytelnikom Gazety na temat pana oczu?
A: Hm... (pierd!)... Są kocie, ładne. Noszę soczewki, bo chcę mieć oczy jak Baba Jaga.
G: Jak oceniasz swoją fryzurę?
A: Jak ją zdejmuję?
G: Jak oceniasz swoją...
A: Normalnie. Taka jest wygodna, mimo, że muszę ją codziennie prasować. Ale jest wporzo.
G: Podoba Ci się Twoje ciało, które niektórzy uważają za anorektycznie chude? Co nam o nim powiesz?
A: Faktycznie, mam mało masy. Muszę Ćwiczyć i jeść krówki (wyciąga z zębów wyrośnięte krówki i zjada). Takie tłuste.
G: Wiele kontrowersji budzi wśród ludzi Twój narząd płciowy...
A: Tak. On zachowuje się jak niespokojny wulka, bulgocze...
G: Yyyy, aha, dziękuję. Jeszcze jedno pytanie: co się panu w sobie najbardziej podoba?
A: Hm... Oczy. Yhy. I brwi, bo brzmią jak Brewka. Pe el? W necie? Szynka...
G: Słucham?
A: Mówię, że szynkę mam w buzi. O mniom mniom mniom (A Alex to niby wegan...)

Ocenę wywiadu zostawiam dla was. Teraz czas na drugin wywiad.
Vanessa Forester (na marginesie była Alexa) jest zupełnym przeciwieństwem Alexa. Jest cicha spokojna (ale ostatnio pokazuje pazura). Dlaczego zapytaliśmy ją o ocenę własnego wyglądu? Tak dla beki.

GAZETA: Dzień dobry.
VANESSA: Hm.. Dzień dobry.
G: Zgadza się pani udzielić nam wywiadu?
V: Czego? Yhm... MNo dobrze.
G: Jak pani poodba się pani figura?
V: No, mogłabym być trochę bardziej krągła. Hyhy. Oj, niech pan nie udaje, że nie wie. Gdzie niegdzie trochę tłuszczu. W szyji. Na prawdę, bardzo podobają mi się grube szyje.
G: Lubi pani swoje stopy?
V: Nie mam żadnych stóp.Co w tym śmiesznego?
G: Ma pani okres?
V: (jakby do siebie) Jak prauje, to znaczy, że krew odparowuje? (ze złością) Odwal się pan! Wychodzę!

Czy dowiedzieliśmy się z tego krótkiego wywiadu? Można wywnioskować, że Vanessa ma kompleksy odnośnie swojego ciała, nie ma stóp i nie lubi rozmawiać o swoim okresie. Jest bardzo nerwowa - pewnie to wpływ jej chłopaka, Frankiego....

wtorek, 21 sierpnia 2012

17 VIII 2012 - narodziny dziecka...

... Alexa Mil i Elizy Loski. Że co? Właśnie tak, dobrze widzicie. Zresztą już pewnie zdążyliście o tym usłyszeć. Alex i Eliza mają śliczną, zdrową córeczkę Sofię (Sophie). Rodzice nie zgadzają sie pokazywać zbyt dziecka, zwłaszcza reporterom i papparazim, ale nam udało się dostrzec, że ma ładne rysy twarzy oraz ciemne, brązowe oczy. Po kim? Matka ma jasne brązowe, a ojciec niebieskie. Chyba po matce.

Co jest w tym wszystkim najdziwniejsze? Że ta ciąża była ukrywana prawie do samego porodu! Eliza nikomu nie mówiła, że jest w ciąży, rzekomo sama myślała, że tylko przytyła. Rzekomo....

Jak wiemy, Eliza i Alex byli razem pod koniec 2011 i jeszcze chwilę na początku 2012 roku - czyli w chwili zapłodnienia. Potem się rozstali i starali się sobie dogryźć i dokopać przy każdej możliwej okazji. Alex miał Elizę gdzieś, oglądał się za innymi dziewczynami, krążą plotki o jego romansie z Alex Bowie...

"Nie było żadnego romansu... Znam go tylko troszeczke, czasem przeprowadziliśmy miłe rozmowy... Nic poza tym" - zaprzecza Alex Bowie, jednak na wieść, że Alex ma dziecko wyraźnie widać, że jest zawiedziona. Pytana o to, czy chciałaby być z Alexem w związku mówi: "Nie... To nie możliwe. Z jego strony... Yyyy znaczy. No ten, bo on jest taki sławny i bogaty,a  mnie ledwo stać na parę butów... Nie, proszę tego nie pisać. Ja muszę już iść. Dowidzenia. Niech pan mi da spokój...". Ale od strony Alexa były wyraźne oznaki o tym, że jest zainteresowany Alex Bowie. Bronił ją przed drwinami innych, uśmiechał się do niej zalotnie, pisał piosenki i tworzył scenerie dla niej... To chyba coś znaczy...

Raczej, znaczyło. Alex urwał z nią znajomość. Można powiedzieć, że wrócił do Elizy. Czy z miłości, czy tylko dla dziecka? Jak wiadomo, Eliza, mimo własnych zaprzeczeń, tęskniła za Alexem, również pisała piosenki o miłości, wyraźnie adresowane do Alexa... Czy ta ciąża była zamierzona? Czy Eliza specjalnie nie wzięła tabletek antykoncepcyjnych, aby zajść w ciążę z Alexem i mieć pretekst o to, aby Alex był z nią na zawsze związany? Czy to możliwe?

Należy przeanalizować fakt, który potwierdza, że Alex i Eliza byli w szczęśliwym związku (nie upadającym), kiedy doszło do poczęcia. Czy Eliza mogłaby mieć obawy, że Alex ją opuści i musi sobie zapewnić coś, co utrzyma go przy niej? Wątpliwe, ale możliwe. Alex jest znany z romansów i krótkich związków (chociaż z Elizą nie był zbyt krótko). Wiadomo, że Eliza jest histeryczką (i hipohondrykiem, tak przy okazji) i mogła zacząć się obawiać o związek. Zbyt dużo szczęścia daje przeczucia o katastrofie, jaką po czasie okazał się ich kryzys i ostatecznie rozstanie.

Czy Eliza zaszła w ciąże celowo? I czy celowo ją taiła przed światem udając, że sama jest zaskoczona i 'zdruzgotana' tą nowiną? Po porodzie wyraźnie była szczęśliwa... Czy dlatego, że Alex był przy niej, czy ze względu na dziecko?

"Eliza miałaby prowadzić takie intrygi aby osiągnąć cel? W życiu! Ona jest zbyt emocjonalna, nie ma kamiennego serca ani pokerowej twarzy, jest zbyt szczera" - mówi jej brat, Adam Loska.
"Eliza popłakała się, gdy pokazałam jej jej dziecko na USG" - powiedziała Położna.

Więc Eliza naprawdę nie wiedziała tyle czasu o ciąży, mimo, że przez prawie osiem mieisęcy nie miała okresu? W ciąż ciężko nam w to uwierzyć. Jednak rzeczywiscie, Adam moze mieć rację. Znamy Elizę na tyle, aby zauważyć jej wybuchowy, emocjonalny charakter (który być może ukształtował się ze względu na brak matki i ojca-tyrana-olewatora). Jej szczere, prostoduszne, nagłe i silne uczucia mogą się dla niej czasem okazać niebezpieczne, gdy ktoś będzie chciał je wykorzystać przeciwko niej, ale w tym wypadku jej pomagają, potwierdzając to, że Eliza NIE zaszła w ciążę celowo, aby zatrzymać przy sobie Alexa.

A co z Alexem? Podobno w czasie, gdy zaszło do zapłodbnienia, Alex był nietrzeźwy i zapomniał o zabezpieczeniu... Kilka dni (lub godzin) przed wiadomością, że Eliza jest w ciąży mówił swojemu kumplowi z zespołu, Billiemu, że nie chce mieć teraz dziecka (chodziło o to, że Billiemu niedawno się urodziło). A potem szok - jegp była dziewczyna jest w ciąży, prawdopodobnie z nim. Alex zmienił się momentalnie. Rzucił swoje 'plany podbojów miłosnych', olał zespół, zaczął myśleć. Czy to na pewno jego dziecko? Był w tamtym czasie skandal z Elizą i Charliem, w którym prawdopodobnie zdołowana Eliza pozwoliła zrobić Charliemu ze sobą co mu się podoba. Czy to nie dziecko Charliego (przy okazji, Alexa najlepszego kumpla)? Alex był rozbity. Z jednej strony nie chciał tego dziecka, z drugiej jednak, wolał, aby było one jego, niż Charliego. Zaczął chodzić po sklepach z wózkami, kupował dziecku i Elizie rzeczy, ubrania... mimo, że przez pewien czas Eliza nie chciała go widzieć na oczy. W końcu się pogodzili (z tym faktem i ze sobą). Coraz częściej pokazywali się razem na mieście. W końcu Eliza urodziła, Alex zauroczył się swoją córeczką (badania DNA potwierdziły, jego ojcostwo), nie opuszczał sali Elizy prawie 24 godziny na dobę. Ojciec załatwił mu mały domek nad morzem, gdzie po wyjściu ze szpitala wprowadził się z Elizą.

Teraz Alex i Eliza chodzą wszędzie razem z Sophie - na mecze, do restauracji, na imprezy Karaoke, na spacery... Poza tym, mieszkają razem. Czyżby do siebie wrócili? Fakt, zachowują się jak rodzina, małżeństwo można powiedzieć... Ale nie widać między nimi miłości. Albo dobrze się kryją z gestami i emocjami, albo są razem tylko ze względu na dziecko.

Chodzą razem, ale nie trzymają się za ręce. Rozmawiają, ale nie patrzą sobie głęboko w oczy. Nie szepczą słówek, nie przytulają, nie całują... Nawet jeśli nasza wcześniejsze podejrzenia o Elizy 'plan' okazałyby się prawdziwe - to ten 'plan' chyba by nie wypalił. Bo czy o to chodziłoby Elizie?

czwartek, 9 sierpnia 2012

Wywiad z Alexem Milem

Alex obecnie przebywa na wakacjach w Niemczech. Pomimo olbrzymiej odległości, za pośrednictwem Skejpa, udało mi się z nim przeprowadzić krótki wywiad...

GAZETA: Dzień dobry!
ALEX: Kawa... daj mi... Czy ty sobie wyobrażasz Alexa mówiącego głośno? Jestem gotowy. (zmienia głos na grzeczny) Dzień dobry.
G: Jak tam Twoje życie miłosne?
A: Khi hi hi ... Hm... Nijak. Kurcze, ktoś jest chyba w łazience (kamerka od laptopa wykryła jakiś obiekt za Alexem, którego on jednak nie zauważył). Tak sobie. Właściwie wgl go nie mam... :(
G: Masz jakąś dziwti na oku?
A: Nie swoim sposobem robisz wywiad? Mam. Ale ona jest daleko. Ty, patrz, samolot leci! (Alex wygląda przez okno nad laptopem wychylając się tak, że naszym oczom, dzięki kamerce, ukazała się jakaś postać. Była w obdartych, zakrwawionych ubraniach, z bladą twarzą wykrzywioną w przerażeniu i czarnymi, tłustymi włosami opadającymi na twarz... Po chwili Alex usiadł na miejsce wciąż nie widząc nikogo z tyłu).
G: Czy możesz zdradzić nam jej imię?
A: Następne pytanie (Alex grzebie sobie w uchu). Bo nie usłyszalem.
G: Jak tam Twoje relacje z Elizą Loską?
A: Wrogie! Chyba tylko tak można je opisać. Ona myśli, że mi niszczy życie, ale jej to nie wychodzi.
G: Chciałbyś do niej wrócić?
A: HE. Szkoda marnować życie na takie szczeniaki...
G: Masz na myśli sztywniaki? A bibliotekarki to nie sztywniaki?
A: O jaką ci bibliotekarkę chodzi?
G: Tą, z którą ciągle rozmawiasz w bibliotece i spotykasz się na mieście. Nazywa się Alex Bowie...
A: Nie znam jej. Nie wiem o kogo ci chodzi. Aa, o tą wieśniaczkę z obgryzanymi paznokciami? Heh... Nie wydaje mi się taka sztywna jak Eliza... (zakrywa kamerkę poduszką, słychać odgłosy ślinienia się, jakieś jęki, jakby ktoś się całował, albo... nagle słychać "oh, tak" - głos Alexa. Po chwili opuszcza poduszkę, zdyszany, spocony i wyraźnie podniecony. Zapina rozporek i czeka na kolejne pytanie).
G: Masz kochankę?
A: Hyyy... (w oczach widać błogie wspomnienie minionych paru sekund, a z tyłu widzimy odchodzącą, zgarbioną postać, która wcześniej zbliżała się do Alexa). Ja nie. Nie ma tu nikogo interesującego. Nie wiem. Może ktoś ma... Nie... (robi obleśną minę)... yhy... nie. Czego nie...? (odwraca się do tyłu i coś do kogoś mówi, kogo nie widać na kamerce. Prawdopodobnie do tej postaci...).... Nie. (Czeka na kolejne pytanie ssając kciuk).
G: Dowidzenia.
A: Już!? No dobra... Papa!

Czyżby Alex rzeczywiście nie miał żadnej kochanki? Kim jest ta postać, którą zarejestrowała kamerka? Udało nam się ją zidentyfikować jako Kajako - stałą lokatorkę strychu w hotelu, w którym zatrzymał się Alex i Charlie. Czyżby Kajako i Alex przeżyli razem jakiś romans? I co na prawdę Alex czuje do Elizy i Alex Bowie? Na odpowiedzi na te pytania możemy czekać, aż przyszłość sama je ukaże...

Rodzina Mil

Redaktor gazety-online HektorowyBlog zgodził się opowiedzieć nam, trochę o swojej rodzinie, trochę o swoim ojcu.

"Moja rodzina przypomina rodzinkę z pewnej reklamy. Nasz codzienny dzień wygląda zawsze podobnie: wszyscy wstajemy (Dia wcześniej, bo się opiekuje Dżonem-Lokiem) i jemy śniadanie. Zazwyczaj są to płatki. Gdy siedzimy wszyscy przy stole, nagle wchodzi nasz ojciec i przynosi nam nowe, lepsze płatki. Wszyscy się cieszymy i objadamy nowymi płatkami, jakie wynalazł na lumpach nasz ojciec. Uwielbiamy używane płatki! Potem każdy się rozchodzi gdzie chce: nasz stary, którego nazywamy Babmbus, Kerczak albo Bamborambo, idzie do pracy. Jest wielkim biznesmenem, który fortunmy dorobił się na praniu brudnych bananów. Siostra wychodzi na spacer z Dżonem-Lokiem, Alex jedzie na wakacje, a ja idę się włóczyć po mieście. Słowem: każdy sobie pięty skrobie. Nasz dom przypomina zoo. Ojciec to goryl, Dżon-Lok to człowiek, Dia to wąż, Alex tygrys a ja... Ja to małpa. Tak szczerze mówiąc. No bo co? Taka prawda, ciągle tylko skaczę tu i tam... I jem banany. Kocham mojego ojca, jestem do niego najbardziej podobny. To chyba przez to, że oboje jesteśmy małpami. Kochamy się codziennie. To najlepszy małpi-ojciec, jakiego miałem!"

Jak widać, dziwne zwyczaje panują w tej rodzinie, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod lupę reklamę o której wspominał Hektor:


Lepiej omijac dom (zoo) Milów... z daleka...

poniedziałek, 30 lipca 2012

Wywiad z Elizą Loską!

Eliza Loska, była Alexa Mila, amatorska piosenkarka i autorka tekstów, ostatnio znana jako zazdrośnica i największa zrzęda wśród nastolatek. Zgodziła się odpowiedzieć nam na parę pytań...

GAZETA: Witaj, Elizo. Jak się masz?
ELIZA: Dobrze, w miarę dobrze. Jeżeli chodzi o stan fizyczny, to czuję się wspaniale, ostatnio schudłam [śmiech]. Ale psychikę to mam uszkodzoną...
G: Przez Alexa?
E: Oczywiście, a przez kogo? Wciąż nie mogę dojść do siebie po tym, co mi zrobił.
G: Czyli co?
E: Uwiódł, oszukał, porzucił i jeszcze się ze mnie co krok naśmiewa. Kto by po takim czymś czuł się dobrze?
G: Widać bardzo go kochałaś, skoro tak to przeżywasz...
E: [zamyśla się]... Słucham? Ja? Kochałam go? A co Ty myslisz? Nie byłabym z nim, gdybym go nie kochała! [widać łzę w oku, która jednak szybko znika]
G: Wiele osób sądziło, że byłaś z nim dla sławy, aby rozkręcić...
E: [przerywa dokończenie pytania i wybucha] Niedoczekanie! Nigdy w życiu! Przestańcie wymyślać takie głupoty, jeżeli chcę coś osiągnąć TO ZROBIĘ TO SAMA! Wierzę w siebie!
G: [ostrożnie] Spokojnie, spokojnie... To tylko słuchy...
E: Już tyle się ich nasłuchałam, że płakać się chce [prawie płacze]
G: Spokojnie [pociesza]. 
E: Już dobrze. Ma pan jakieś jeszcze pytania, czy mogę już iść?
G: Nie może pani, mam jeszcze parę pytań. Czy pytanie o to, czy chce pani wrócic do Alexa będzie trudnym pytaniem?
E: Nie, ponieważ odpowiedź na nie jest prosta. NIE. Po tym co mi zrobił?
G: W takim razie odpowie pani na pytanie, jak pani się czuje, widząc go z inną?
E: Z kim? Z nikim go nie widziałam, on nie ma dziewczyny, tylko udaje, że ma czy coś... Jakieś piosenki pisze, nie wiem, kto mu uwierzy...
G: Podobno widziano go w bibliotece z Alex...
E: ... Bowie! Chyba że chodzi ci o tą wieśniaczkę. Jej nie brałam pod uwagę, bo to nie dziewczyna, tylko wieścniaczka, pod tym brudem swoim i szmatami zakrywa swoje wszystkie znaki kobiecości. Jeżeli Alex ma ochotę dostać kiły, AIDS albo innego świństwa, to niech przeleci ją przy lepszej okazji. Nawet gdyby ją zgwałcił ona by nikomu nie powiedziała, bo to tchórz. I ona lubi jak się ją gwałci. [świetnie się bawi przy nagadywaniu na koleżankę z liceum].
G: Czy pani nie lubi jej ze względu na to, że podoba się Alexowi?
E: Nigdy jej nie lubiłam...
G: W szkole podobno się nawet kolegowałyście...
E: Co? Nie przypominam sobie...
G: A jednak. 
E: Nie chcę o niej gadać, niedobrze mi się od tego robi...
G: W takim razie ostatnie pytanie: czy zamierza pani wydać własną płytę? Jeżeli tak to kiedy to będzie?
E: Mam zamiar i to poważny. Nie wiem kiedy, jestem perfekcjonistką, wolę mieć dopięte wszystko na ostatni guzik, niż potem żałować, że coś jest zrobione byle jak. Chcę, żeby spodobała się ludziom, żeby jej słuchali, potem żeby chodzili na koncerty i kupowali kolejne płyty, o ile takie będą.
G: W takim razie dowidzenia i miłego wieczoru!
E: Nie spyta się mnie pan o piosenki, o czym będą...?
G: Nie.
E: Phy. Do widzenia... [odchodzi zawiedziona].

Jak widzimy, Eliza wciąż czuje coś do Alexa, mimo, że temu zaprzecza, kiedy jest mowa o jego kolejnych dziewczynach, Eliza zaczyna mówić głośno i mimo woli używać wyrazy, które w jej ustach brzmią dziwnie i nadmiar wulgarnie. Chętnie rozmawia o swojej karierze, chcę wydać płytę, która najlepiej, aby stała się bestsellerem. Czy mówi to, aby 'dokopać' byłemu, którego zespół ostatnio stoi w kropce i nie posuwa się naprzód? Czy chce pokazać, że jest lepszą piosenkarką od niego i że dobrze jej się żyje bez niego? Kiepsko jej to wychodzi...

piątek, 26 sierpnia 2011

Romanse Tosi

Tosia Serro była znana jako spokojna artystka Bywater. Ta 18-latka ma telent rzeźbiarski, ale ostatnio trochę go zaniedbuje. Dlaczego? Ponieważ woli zajmować się romansami.
 

Tosia Serro ma dosć nietypowy gust. Można nawet powiedzieć kiepski: większość jej 'wybranków' to podejrzane oprychy z Alei Lewej. Możnaby pomyśleć, że zamożna, utalentowana nastolatka z Osiedla Północnego nawet nie postawi stopy na Lewej, a tym  czasem znalazła się taka, która chodzi tam codziennie. Do chłopaków. Kim oni są? Czy są niebezpieczni? Przejrzeliśmy jej chłopaków!

Mat Kat
stary koń (około ponad 20 lat), narkoman, podejrzany o gwałty, napaście i pobicia. Nieraz był notowany i ostatnio odsiadywał karę w areszcie. Co w nim jest takiego, co przyciągnęło Tosię? Męskie rysy twarzy, oblepione czarnym, kilkudniowym zarostem? Naćpane, nieobecne spojrzenie? Wybuchowy, agresywny charakter (właściwie, to na ogół Mat stara się być spokojny). Mat gra w reprezentacji Lewej co jest jeszcze dziwniejsze: Tosia powinna się trzymać koszykarzy z Osiedla Północnego, a nie przeciwników! Jak zaczęła się ich znajomość?
Przyjaciółka Tosi, Eliza Loska, zgodziła się odpowiedzieć na parę pytań.

GAZETA: Jak Tosia poznała Mata?
ELIZA: Byłyśmy razem na Lewej... Hm... Znaczy...
GAZETA: Spokojnie, władze tego nie czytają... (cicho) chyba....
ELIZA: No więc poszłyśmy na Lewą po towar. Słaby jak coś, na imprezę, to nic takiego. Mat i jego rodzina handlują, zresztą, każdy to wie, przecież reklamują się w gazetach.... (chwila ciszy).... No i ja 'ubijałam interes' z Matem, a Tosia... Hm... Kątem oka widziałam, jak mu się przygląda. Możliwe, że wtedy się w nim zakochała.
GAZETA: Trzymała to w tajemnicy przed Tobą?
ELIZA: Nie! Właśnie nie, cały czas coś tam o nim gadała.
GAZETA: Czy spodabałby Ci się związek Tosi i mata?
ELIZA: Nie, nie, nie. Na pewno nie. On nie jest jej wart. On ją wykorzysta jestem tego pewna. To jest zły człowiek, martwię się o Tosię....

Jak widać, Mat nie jest idealnym partnerem dla Tosi. Niebezpieczny, chociaż.... "Kręcą mnie toksyczni kolesie" - przyznała Tosia w jednym wywiadzie dla GAZETY. No cóż, na razie nie wiadomo co z tego wyniknie. Przez długi czas nie mieli kontaktu, bo Mat siedział w areszcie, więc może ich relacje osłabły...

Charlie Hogan
brudas, niechluj, imprezowicz również mieszkający na Lewej. Podobno po jednej imprezie Tosia poszła na noc do niego do domu... (na Lewej!) i podobno Charlie zostawił drzwi otwarte, keidy wyszedł na zakupy (a Tosia jeszcze spała) i do domu wpadł włamywacz. Nawet kilka włamywaczy! Tosia mogła zginąć! Charlie nawet nie zdawał sobie sprawy, że swoją głupotą ryzykuje czyjeś życie. Na szczęście nic nikomu się nie stało.
Pomimo takich 'wpadek' i braku higieny, Charlie jest... całkiem dobrym chłopakiem. Wielu świadków widziało, jak przyłożył jakiemuś kolesiowi, który przystawiał się do Tosi:

ŚWIADEK 1: Gdy ich zobaczył, wyszedł zza baru (Charlie to barman), podszedł do kolesia i mu przywalił w zęby!
ŚWIADEK 2: Ocalił tą dziewczynę od zboczeńca!
ŚWIADEK 3: Tak bił, że aż się spocił!

Nawet Eliza nie jest do niego negatywnie nastawiona:

ELIZA: Charlie jest sympatyczny, mógłby się tylko częściej kąpać.

Ta przychylnoś może wynikać z tego, że Charlie to kumpel Alexa, chłopaka Elizy. No ale cóż... Ostatnio nie widać Tosi z Charliem. Czyżby to był przelotny romans?

Czy Ci dwaj kolesie (kto wie, może jest ich więcej, ale my ich nie znamy!) to tylko Tosi przelotni partnerzy? Czy może jest między nimi coś więcej? Którego Tosia wybierze: agresywnego narkomana i dealera, czy niechlujnego barmana z Krypty? A może... trójkącik?

czwartek, 25 sierpnia 2011

Alex Mil i Eliza Loska razem w pizzerii

Wokalista najpopularniejszego zespołu w Bywater, 7-nights, jest juz zajęty! Jeszcze niedawno było głośno o jego skandalicznych romansach z Tosią Serro, a teraz proszę! Alex się ustatkował z piękną i zamożną Elizą Loską. Pierwszy raz pokazali się razem publicznie na wspólnej randce w pizzeri (nawiasem mówiąc współczujemy Elizie, że musiała zajadać się skąpą Margeritą, bo Alex jest weganem). Przez cały czas uśmiechali się do siebie, karmili się nawzajem kawałkami pizzy, tak, że cali się uświnili, ale to nic, bo są tak w sobie zakochani, że nie widzą nic poza sobą, nawet plam na ubraniach. W pewnym momencie podszedł do nich reporter GAZETY, aby zadać im parę pytań.

GAZETA: Witam. Alex, jak żyjecie razem w związku.
ALEX: Dobrze. Bardzo dobrze (dziwny uśmiech, po którym zaczął opychać się pizzą)
GAZETA: Może powiesz coś więcej? 
ALEX: Yhm... Yyyyy (żuje olbrzymi kawał pizzy i nie może wydusić ani słowa)
ELIZA: (wtrąca kinol w nieswój wywiad) To są nasze prywatne sprawy.
ALEX: Yhmm (kiwa głową)
GAZETA: (do Alexa) Ale jesteś osobą publiczną, więc fani domagają się informacji o twoim prywatnym życiu!
ALEX: (przełyka głośno kawałek pizzy i wyciera rękawem sos ze skroni) taak, ale mój związek to moja sprawa. Czy Pana ktoś wypytywał o Pana związek na Pana randce?
GAZETA: To ja tutaj zadaję pytania. Powiesz mi tylko coś o swoim prywatnym życiu, a dam wam spokój.
ALEX: Co często robimy obiad. (śmieje się pod nosem i pluje resztkami jedzenia).
GAZETA: ... (reporter chciał zadać pytanie, ale Alex zaczął śpiewać)
ALEX: Zabiłem Zgagę! Cóż to dla mnie jest! (nagle zakrywa usta dłonią i zwraca się do Elizy) Eliza, kochanie, wychodzimy, szybko.
ELIZA: Okeeej!!! (wyszli trzymając się za ręce).

Co z tego wynika? Że Alex nie przyznaje się do swojej dziewczny. Albo... Może chce ją chronić przed zazdrosnymi fankami? Nie chciał ujawić szczegółów swojego wspólnego życia...

Ale jest coś przerażającego w tym spontan-wywiadzie. A mianowicie... Alex coś ukrywa! Możliwe, że nawet... morderstwo! W pewnym momencie wywiadu zaczął się chwalić, że zamordował jakąś Zgagę. Nie wiadomo, co to za kobieta, ale widocznie Alex jest dumny z tego, że pozbawił ją życia. Jednak nie chce, aby ktoś się o tym dowiedział. Niestety, już się wygadał, możliwie,że nawet nieświadomie. Czy jest on niebezpieczny? Czy Eliza wie o tym morderstwie? Czy jest w nie wplątana? A może wie i nie może powiedzieć, bo Alex zagroził jej, że jeśli piśnie słówko, to dołączy do pani Zgagi? Nie wiadomo.